Kryzys

Bankroll spadł do niepokojącej wielkości przez co włączyłem sobie opcje responsible gambling (odpowiedzialny hazard) na PokerStars i zlimitowałem wpisowe do turniejów na bardzo niskie żeby na nowo wygrindować bankroll a nie ciągle robić shoty na drogie turnieje w których uwielbiam grać i w których jestem +ev, ale variance mnie po prostu miażdżył. Jest ciężko kiedy przez bity miesiąc/półtora nie jest się w stanie wygrać kluczowego coinflipa w dużych turniejach. Na pewno będę grać sporo sit & go za $12 na 180 osób gdyż to naprawdę dobra, mało ryzykowna opcja do budowania rolla, także wszyscy którzy je gracie – Wasze ROI spadnie! 🙂

Całą tą sytuację traktuję jako kolejną nauczkę bo byłem już naprawdę wysoko i niepotrzebnie spadłem na dół. Ale 'by czuć upadek z wysoka spaść trzeba, być na dnie by móc sięgnąć nieba' 🙂 Bankroll Management nigdy nie był moją dobrą stroną, prawda jest taka że bez robienia shotów nie miałbym swoich wcześniejszych sporych wygranych i nie byłbym tu gdzie teraz jestem. Wiele z moich funduszy poświęciłem na satelity oraz stepy o których już sporo pisałem i mimo że było to ponad mój bankroll, miało to na celu spełnienie marzeń czyli wyjazdy na EPT i zmierzenie się z najlepszymi. Fakt, moje pieniądze na tym sporo ucierpiały ale wyniosłem naprawdę wiele z tych wyjazdów i wszystko to na pewno zaowocuje w przyszłości. Także mimo sporego downswingu jestem bardzo dobrej myśli i nie żałuję, grunt to pozytywne nastawienie i dużo pracy.

EPT Monte Carlo

Miałem o tym napisać na świeżo zaraz po powrocie ale tak bardzo pochłonąłem się grindowaniem, że niespecjalnie miałem czas na napisanie bloga. Miejsce jest niesamowite, pogoda sprzyjała i w turnieju grało mi się świetnie. Niestety po raz kolejny nie miałem szczęścia jeśli chodzi o stół startowy na którym miałem przyjemność grać z kilkoma bestiami, niestety nie wszystkich znam ale grałem z Stephenem Chidwick (stevie444), Luke Shwartzem (fullflush), Assassinato (jeden z lepszych graczy MTT online) oraz późniejszym zwycięzcą EPT Nicolasem Chouity. Przez stół przewinęło mi się również kilku innych prosów których niestety nie znam, ale zdecydowanie nie były to no-name'y, których miałem nadzieję spotkać 🙂 Grając przy tym stole stwierdziłem że w grze posftlop jestem daleko za każdym z nich więc grałem raczej tight, okazjonalnie robiłem resteala i generalnie rzecz biorąc postawiłem na przetrwanie. Deep stackowy poker z 300-200bb to dla mnie bardzo ciężka sprawa gdyż rzadko gram w takiej formule, zdecydowałem że najlepszą opcją będzie czekać na wyższe blindy i tam zacząć grać po swojemu. Dzień pierwszy przetrwałem z nieco ponad startowym 36.600 żetonów co dawało mi jeszcze całkiem sporo miejsca na grę w dniu drugim.

Dnia drugiego z samego rana wybrałem się na śniadanie oraz orientalny masaż w hotelowym spa. Byłem w świetnym nastroju i miałem mnóstwo zapału do gry. Bez showdownu udało mi się nabudować stack do około 80.000 żetonów przy zdecydowanie łatwiejszym stole na którym nikogo nie znałem. Byłem bardzo skupiony i grałem najlepiej jak potrafiłem. Po jakimś czasie przeniesiono mnie na stół na którym siedział między innymi Men 'The Master' Nguyen (swoją drogą, to jedna z najbardziej żałosnych postaci pokera), zamówiłem kawę i wodę mineralną przygotowany na spokojny grind w moim comfort zone (mówię o blindach, stackach, 30-60bb poker). Niestety kawa nawet nie zdążyła się ochłodzić a ja już odpadłem 🙂 Shorstack zrobił push za 14bb z CO, na co ja odpowiedziałem isolation shove all-in z 99 z buttona za 30bb ale na moje nieszczęście small blind obudził się z AA i było po zabawie. Nieco zszokowany zostawiłem stół i całkiem dobrą kawę i tyle było mojej przygody z Grand Final EPT.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Swoją drogą przytoczę Wam jedną ciekawą rękę pomiędzy steviem444 i Luke Shwartzem. Blindy 75/150 Luke (CO) ma około 25k, Stevie (button) około 50k. Luke open do 500, Stevie raise do 1000, blindy pasują. Luke odpowiada raisem do 3500 na co Stevie call. Flop JJ7, 2 trefle, check, check. Turn 9tka dająca drugi flushdraw, Luke bet 3000, stevie raise do 8000. Chwila zastanowienia, Luke sięga do kieszeni wyjmując stos banknotów wyglądający na jakieś 20k euro, odlicza 500eu, kładzie je przed Steviem, mówi że to dostanie jak pokaże gorszą rękę i folduje face-up KK, na co stevie zabiera pieniądze i pokazuje AQ 🙂 Więc tak, ciężko grało się z nimi postflop 🙂

Co teraz?

Jak już wcześniej wspomniałem czeka mnie teraz ciężki grind na niskich stawkach, przynajmniej przez jakiś czas. Na szczęście dla mojego dobrego samopoczucia wreszcie otworzyli u mnie w budynku basen, sauny, siłownie i inne miłe gadżety. Dziś już skorzystałem pierwszy raz i od razu zeszło ze mnie sporo ciśnień spowodowanych downswingiem i stresem z nim związanym. Jestem (w sumie nie ja tylko wynajęta firma) w trakcie montowania sporego akwarium przy moim biurku i nie mogę się doczekać aż ryby będą w nim już spokojnie pływać. Akwaria i w sumie woda sama w sobie nieźle mnie uspokajają więc jest to inwestycja że tak powiem anty-tiltowa. W Monte Carlo jest niesamowite oceanarium w którym co krok to nowe dziwaczne wodne stwory jakich nigdy w życiu nie widziałem, jeśli ktoś by się wybierał to jest to obowiązkowy punkt wycieczki 🙂

Również w związku z małym przestojem blogowym postaram się jakoś na dniach zrobić coś w rodzaju fotobloga z San Remo oraz Monte Carlo żeby nadrobić tą przerwę czymś innym niż zwykle, zdjęć jest sporo, miejsca były naprawdę piękne więc myślę że będzie co pooglądać.

Poniżej wykres od początku prowadzenia bloga, wygląda to coraz gorzej i jest coraz gorzej, przede mną ciężka walka o powrót nad 0 🙂 Dostałem kilka maili z pytaniami o to czy ja też mam takie dni kiedy nie wygrywam żadnego flipa i przegrywam wszystkie 70/30 i 80/20, odpowiedziałem już na nie, ale może lepiej pokaże to mój wykres, poker jest okrutny 🙂

Muzycznie tym razem znowu coś kompletnie z innej beczki, coś co mnie niesamowicie wycisza i relaksuje. Kiedyś chodziłem na kursy efektywnego uczenia się, czytałem trochę o medytacjach i różnych tego typu sprawach, krótko mówiąc chodzi o to że mózg ludzki różnie pracuje w różnych stanach i dobrze jest potrafić się w nie wprowadzić. Przed każdą lekcją na kursach najpierw siedzieliśmy przy biurkach, babka włączała nam coś takiego, kazała zamknąć oczy, głęboko oddychać (dotlenienie mózgu, krew lepiej płynie przez organizm, wszystko działa lepiej, każdy sportowiec wie jak ważny jest oddech, nie żebym uważał się za sportowca 🙂 ) i po prostu słuchać a nasze mózgi miały lepiej potem pracować 🙂 Tak czy siak, polecam dziś Paul Collier – Slow Down

Pozdrawiam,

NegPL

Kod do rejestracji: POKERTEXAS