Koniec miesiąca zbiegł się z wypłatą. Od początku nowego nie udało mi się nic wygrać, a dalsze miejsca niewiele dawały poza zwrotem wpisowego. W małych turniejach grali ze mną jak „spółdzielnią”, w dużych wchodzili jak w masło. W NLO8 sng na 18 osób jeden miły Anglik zapytał jak się teraz czuję? Niby jak się mam czuć? Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, ze chyba dobrze, ale nie mogę nic wygrać. dało mi to jednak do myślenia…
Po kolejnej wpłacie (bo zjadło ponad $70 i jeszcze kolejne $20) chciałem sprawdzić „historię choroby” i wyszukałem siebie na pokerprolabs. Tu przeżyłem autentyczny szok. Na początku sierpnia nastąpił update statystyk i moje 8-Q odeszło do krainy wiecznych łowów. Zamiast tego stronka pokazuje:

Jak grać, panie premierze?
No i jak tu kurde grać z czymś takim? Kiedyś przy wynikach turnieju pokazywał albo jedno (dla MTT) albo drugie (dla SnG). Pewnie teraz też tak pokazuje, ale to musi wyglądać dość schizofrenicznie: 6 czyli As!
Teraz rozumiem dlaczego grają ze mną spółdzielnią w NLO8 sng (z tym Asem). I dlaczego olewają mnie w MTT – najpierw była 4 a po kilku keszach w NL Courchevel i PLO8 ranking dobił do 6.
W niedzielę w SundayStorm nagrałem całe 8%, wszedłem do kasy – wygrałem wszystkie 5 flipów i 7 pól bez showdownu, a padłem na coinflipie ok. 1400 miejsca ($50).
Bilecik za poprzedni miesiąc zaksięgowali mi jako ticket The Hotter $5,50 – nie miałem co wybrzydzać jak airwee – on miał do wyboru The Big, Bigger, Hot, Hotter – jak pisał na blogu. U mnie prosto – kotlet raz, godzina 1:45 zaczynamy ze stakiem 3000 turbo. Nic, to – jak mawiał Pan Wołodyjowski (przy okazji pozdrowienia dla kmicica – jakoś cicho i nie komentuje pod blogiem, szkoda 😉 – też spokojnie do kasy i zamiana na jakieś $7,50.
Wilcze tropy
W tym SundayStormie, aby się nie nudzić, chciałem pooglądać sobie grę naszych mistrzów. Niestety jager już zakończył swój udział, mokasyn chyba w ogóle nie grał, za to ze „znajomych” z portalu zobaczyłem lupusa.

Niestety w następnym rozdaniu padł ofiarą duńskiego wikinga i mocno skrócony pożegnał się z turniejem. dopadł go pech popularnie zwany wariancją.

Ale nie było to jakieś rekordowe osiągnięcie – poniżej przykład PRAWDZIWEGO pecha czyli WARIATANCJI. Każdy by chciał dostać fulla z flopa, ale żeby tak marnie skończyć?

Jednak wirtualne spotkanie z lupusem dało mi bodźca: skoro nie możesz zmienić statystyki, zmień przynajmniej coś innego, co poprawi ci samopoczucie. Wybór padł na avatara.
Złoty wilk jak miś uszatek
Po prawdzie nosiłem się z tym od dłuższego czasu, ponieważ złoty wilk też się zmienił. Tzn. oklapło mu jedno ucho. Po bliskim spotkaniu z kaukazjanką – trafiła go pyskiem w ucho, zrobił się balon, kompresy i okłady nie pomogły, doktor, narkoza, operacja i… balon znikł, ale ucho oklapło. Doktor, jak zobaczył efekty swojej pracy, był gotów za darmo zrobić drugą – kosmetyczną – i „postawić” ucho do pionu, ale ponieważ nie poprawiłoby to zdrowia psa (a ponowna narkoza mogłaby zaszkodzić), pozostanie już „misiem uszatkiem”.
Miałem piękne zdjęcie zrobione w parku komórką – en face, wrzuciłem na starsy, po kilku godzinach „wydział antyterrorystyczny” zaakceptował nowego avatara i oto efekt:

Teraz jeszcze tylko chciałoby się wygrać jakiś turniej. Zobaczymy.
Do zobaczenia w Gramy z PT i SundayStormie

![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)

