EMOCJE W HYATCIE
Pomimo nieudanej satelity, o której pisałem w ostatnim blogu postanowiłem mimo wszystko
udać się na miejsce rozgrywania turnieju Unibet Open i popatrzeć na grę naszych zawodników
oraz pograć troszkę stolików cashowych. Po raz drugi w tym roku dyrekcja i obsługa kasyna
w hotelu Hyatt udowodniła, że jeśli chodzi o organizację dużych eventów nie ma sobie
równych. Już marcowe EPT było organizacyjnym sukcesem, więc dla nikogo nie było dziwne,
że również turniej rozgrywany w ostatni weekend był dopracowany w najdrobniejszych
szczegółach. Wielkie brawa, oby tak dalej! I oby częściej! Z moich rozmów z wieloma naszymi
graczami wysnuć można jeden wniosek ? takie turnieje odbywają się u nas w kraju za rzadko!
Myślę, że tego typu wydarzenia powinny odbywać się u nas przynajmniej raz na kwartał, do
tego EPT (które powinno już raczej na stałe zagościć w naszej stolicy) i może wtedy Polska
przestanie być ciemną plamą na pokerowej mapie Europy. Gdyby do tego dodać jeszcze jakąś
transmisję telewizyjną, relacje w prasie? Ech, marzenia?
Muszę w tym miejscu wspomnieć również o bardzo dobrej postawie naszych zawodników w
turnieju. Świetne końcowe lokaty Soprano i Krawca oraz miejsce w kasie AArtino (serdeczne
gratulacje chłopaki!) były podsumowaniem dobrej gry całej grupy gospodarzy. Niektórzy
odpadli po fatalnych bad beatach, inni w wyniku słabszych kart, ale w zasadzie wszyscy
pokazali się z dobrej strony. Nawet skazywani ?na pożarcie? członkowie grupy Ich Troje
w komplecie przeszli do finałowego dnia turnieju, co uznać należy za sporą niespodziankę.
Ja szczególnie kibicowałem Ani, która pomimo zaawansowanej ciąży dzielnie zniosła trudy
12-godzinnej walki pierwszego dnia. Zawiódł Dariusz ?Tiger? Michalczewski, który wyraźnie
znudził się grą i w pewnym momencie wstał i wyszedł zostawiając swoje żetony na stole.
Hmmm? Myślę, że paru graczy chętnie skorzystałoby z miejsca pozostawionego przez
naszego byłego mistrza?
CASH GAMES ? SAME SUKCESY I JEDNA PORAŻKA?
Ja przez dwa dni walczyłem na stolikach cashowych. Pierwszego dnia po bardzo udanym
ułożeniu sobie gry na stole, zbudowaniu image?u świra i agresora, aż do 6 rano korzystałem
z uroków grania przeciwko grającym mega tight graczom ze Skandynawii czy Włoch. A że
moją zasadą naczelną w grze w pokera jest ?wywalić murka ? bezcenne!? chciałem się sam
na własnej skórze przekonać, czy moja gra LAGiem może przynosić wymierne korzyści na
tak zamurowanym stole. Okazało się, że przy odrobinie szczęścia może to być gra bardzo
dochodowa. Najwięcej radości przyniosło mi złamanie seta króli z moim 10 6 w karo. All in
na flopie K98 od posiadacza seta za ponad 500 zł do puli około 200 mocno mnie co prawda
wkurzył, bo chciałem sobie tanio podrawować do mojego gut shota, ale powiedziałem mu tylko
przed sprawdzeniem, że udowodnię mu, że nawet takim zagraniem nie jest w stanie mnie z
tego rozdania wywalić i zrobiłem call. Dwa kara na turnie i riverze do jednego na flopie i
dwóch w moim ręku dało mi kolorek, a zdegustowany Włoch wstał od stolika. Generalnie
pierwszy wieczór na dobrym plusie.
Wieczór sobotni rozpoczął się jeszcze lepiej niż zakończył pierwszy. Bardzo szybko na stole
5/10 THNL z pierwszego tysiąca zrobiłem ponad cztery i wraz z Mariem prowadziliśmy grę.
Murki odpadały ze stołu jeden po drugim, siadali następni i z kolei oni zostawiali nam kasę
przy stole. Wraz z nami siedzieli m.in. Soprano i Kiełbax, którzy też już dysponowali sporymi
stackami, więc gra wyglądała jak mecz ?Polska kontra reszta świata? ze zdecydowanym
prowadzeniem reprezentacji naszego kraju. Aż doszło do rozdania, o którym szczerze mówiąc
myślę do dnia dzisiejszego dzisiejszego nadal nie potrafię zrozumieć w jaki sposób tak się ono
skończyło. Aby wprowadzić Was w temat opowiem jeszcze tylko jedno rozdanie, które miało
miejsce tuż przed tym zanim usiadłem do stołu. Po kilku zagraniach preflop w końcu swojego
all ina za około 1500 zł gra Prawiczek. W grze zostaje tylko Kiełbax, który musi dorzucić do
puli około 1200 zł, aby sprawdzić Prawiczka. Prawiczek, który wyraźnie widział, że gra polega
na zabieraniu ?obcym? i oszczędzaniu ?swoich? mówi do Kiełbasa ?Wywal, mam asy?. Kiełbax
chyba jednak nie zrozumiał dobrych intencji Piotrka i kiwając głową robi jednak call pokazując
AK.
Po flopie J73 w tęczy w zasadzie wszystko było niby jasne, ale
dwa króle na turnie i riverze doprowadziły Prawiczka do spazmów! No cóż, można i tak, pytanie
brzmi ? po co?
W rozdaniu, o którym już wspomniałem wcześniej dostałem 97 w karo na
pozycji dealera. Jakiś standardowy raise od Maria z SB, pół stołu sprawdza i wykrywa się flop
456 w tęczy. Kilka checków, aż do siedzącego przede mną Kiełbaxa, który zagrywa mniej więcej
za całą pulę. Ja oczywiście z open drawem robię call, reszta stołu wyrzuca karty. Turn idealny ?
trójka dająca mi strita. Był to jednak drugi pik na stole. Kiełbax czeka, ja zagrywam za 500.
W tym momencie byłem prawie pewien, że wyrzuci on karty, ja zgarnę pulę i zabieramy się za
kolejne rozdanie. Stało się jednak coś absolutnie przeze mnie (i resztę stołu chyba również)
nieoczekiwanego. Kiełbax raisuje do 1500! Co jest? Czyżby tez miał strita? Nie mogłem zagrać
w tym momencie inaczej jak all in, wynoszący jakieś 4000 zł. Bił mnie jedynie układ 78, a moja
dziewiątka na ręku dawała mi jeszcze szansę na wyższego strita. Kiełbax wyglądał na lekko
zagubionego, wydawało mi się, że chyba nie przemyślał swojego zagrania, a teraz nie za bardzo
wie jak wybrnąć z tej sytuacji. Jednak jak brnąć w gówno to do końca i Kiełbax wyrzuca z siebie
tekst ?No trudno, teraz to i tak muszę cię już sprawdzić??. No jeśli musisz to proszę, sprawdź!
Kiełbax robi call za resztę swojego stacka (jak się potem okazało około 3500) i czekamy na
river, na którym pokazuje się chyba najgorsza karta, jaka mogła, karta z koszmaru każdego
pokerzysty ? piątka pik. Nie dość, że na stole jest kolor to jeszcze para! I stało się! Kiełbax
pokazuje mi A8 w pikach i cała pula jego!
Opisałem to rozdanie, aby każdy mógł je po swojemu przeanalizować. Nie będę go komentował,
bo każdy kto mnie choć trochę zna wie, jak zareagowałem. Krótko mówiąc pan inspektor już się
zastanawiał nad wezwaniem ochrony? Ciekaw jestem jak wy oceniacie zagranie Kiełbaxa. A
może to ja w którymś momencie zagrałem źle?
PPT, EPT? NASI GRAJĄ WSZĘDZIE!
W Sosnowcu w tym samym czasie trwał Polish Poker Tour, tym razem z udziałem skromnej
ekipy ze stolicy. Skromnej, ale walecznej ? na stole finałowym zameldowali się Pawcio i
Losadamos, więc reprezentowali Warszawę całkiem nieźle. Gratulacje!
Tuż po zakończeniu
weekendu kilku naszych graczy wyjechało do Pragi na kolejny turniej z cyklu EPT. Nasi
grają z różnym szczęściem, ale ważne że tam są i nas reprezentują w wielkim turnieju
europejskim. Już wkrótce EPT zawita ponownie do Warszawy, więc doświadczenia trzeba
zbierać gdzie się tylko da! Powodzenia!


