Brejkają wszystkie rule

Pomimo powyższych słów nikogo oszukiwać nie będę: niby na co dzień w wolnym czasie poświęcam się czynnościom zgoła od pokera odmiennym, a jednak zamiłowanie do Texas Holdem cały czas spokojnie sobie we mnie tkwi jak ten, nie ujmując, kleszcz. Dlatego właśnie w imię starych dobrych (?) czasów postanowiłam niedawno przypomnieć sobie o grze w knajpie z przypadkowo zebranymi z internetu ludźmi oraz na symboliczne stawki i w tym oto celu wybrałam się byłam do reklamowanego na jednym z for pokerowych klubu o wdzięcznej nazwie ?Deseo?. Nazwa ?Deseo?, czyli żądza, świetnie oddawała moje ówczesne nastawienie: nieważne stawki, nieważni przeciwnicy, nieważna formuła, byle wreszcie móc dotknąć kart, pobawić się żetonami oraz ogłosić ?raise?!

Niestety mój początkowy entuzjazm dosyć szybko wyparował na rzecz…irytacji. Z niemiłym zaskoczeniem odkryłam bowiem, że nagle zaczęło mi przeszkadzać zbyt wolne tasowanie kart w wykonaniu moich przeciwników, na widok kolejnego string betu miałam ochotę krzyczeć ? niestety jedyną protestującą osobą byłam ja sama, bo przecież ?nie gramy w kasynie, to jest gra towarzyska, więc po co się spinać??- w dodatku większość panów po przegraniu raptem jednego buy-ina uznała, że czas na ograniczenie strat i strategiczny odwrót. Jakby tego było mało, część moich oponentów nijak nie kryła się z reakcjami na widok kart wspólnych po zrzuceniu swoich, przerzucanie stanowiło część porządku dziennego, a gdy przy stole zaczynały się wspólne debaty na temat tego, co akurat trzyma dany gracz, nikt nie kwapił się do uciszania… Jednym słowem ? poker czysto towarzyski i na luzie.

I wtedy właśnie do mnie dotarło: ja się już chyba po prostu do pokera rozumianego rozrywkowo, czyli na bakier z egzekwowaniem suchych, niekiedy irytujących reguł, nie nadaję(!). Tak, pomimo faktu, że się za pokerzystkę nie uważam i nawet już regularnie w pokera nie grywam, raz nabyte nawyki zrobiły swoje i choćbym miała grać na zapałki, to porządek musi być. I basta! Ostatecznie ja traktuję swoich przeciwników poważnie, w dodatku stawiamy na szali swoje pieniądze, oczekuję zatem równie poważnego podejścia w odpowiedzi. Niech będzie, że to przejaw zboczenia zawodowego…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Niemniej już następnego dnia postanowiłam oto we własnych oczach za przejaw takiego ?zgredzenia? chociaż trochę się odkupić: kiedy tylko otrzymałam propozycję rozdawania kart na stoisku Everest Poker zorganizowanym dla gości Summer Party w Fortecy, przystałam na taki obrót spraw nader chętnie, a następnie niemal punktualnie o 19-tej stawiłam się na miejscu. Godzina oczekiwania, po czym nagle miejsca przy obu stołach zaczynają się zapełniać coraz to kolejnymi amatorami freerolla (spośród których zasad, zgodnie z przewidywaniami, nie zna właściwie nikt). Nie mija kolejna chwila i już mogę raczyć się wyznaniami:

hi hi hi, bo ja to się zupełnie do kart nie nadaję, hi hi hi ? trzy razy podkreśla irytująca pani w wieku około 33 lat, za każdym razem podbijając o za małą kwotę

daję Twoje 200 i dorzucam moje 200 ? umięśniony facet z rozmachem i poważnym głosem stawia przed sobą żetony jak w amerykańskim filmie, bo przecież odpowiednie wrażenie musi być

daję 250… albo nie, niech będzie 300 ? kolejny pokerowy żółtodziób jeszcze do końca nie wie, co właściwie ze swoimi żetonami zrobić, dlatego też kontrolnie próbuje różnych kwot po omacku

to za ile mogę postawić? – słyszę po raz 10-ty z rzędu od młodego osobnika, który ma przed sobą mnóstwo żetonów, a jednak z uporem maniaka chce wrzucać do gigantycznych pul jak najmniej i wciąż jeszcze nie udało mu się opanować ile

I tak dalej, i tak dalej… Po kilku godzinach cierpliwego tłumaczenia, uśmiechania się i pokazywania wszystkiego od nowa powiedziałam sobie w końcu: basta, jestem zgredem, z naturą nie wygrałam. I uciekłam do domu, skąd już następnego dnia rano wyruszyłam na USOP. O tym już w następnym odcinku.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS