Odpoczywając pomiędzy kolejnymi turniejami rozgrywanymi na żywo, Daniel Negreanu znalazł chwilę czasu, aby uzupełnić swojego bloga nowym wpisem, z którego wynika, że Daniel lubi czasem wszcząć małą "bitkę", choć zdecydowanie na takiego nie wygląda.
W najnowszym wpisie na swoim blogu, Daniel Negreanu przyznaje, iż na pewno nie jest on takim cool gościem, jakim mógłby się wydawać. Wbrew pozorom, nie spędza on zbyt wiele czasu w kasynach oraz VIP klubach Las Vegas. Przyznaje, że kiedy już najdzie go ochota na jakiekolwiek wyjście z domu to idzie po prostu ze znajomymi do restauracji:
"Mówiąc szczerze to praktycznie w ogóle nie wychodzę na miasto. Jeśli już gdzieś idę to z reguły spędzam czas w Ichiza, a potem w Zizzy. Ichiza to japońska restauracja, gdzie głównie zajmuję się konsumowaniem sake i zachowywaniem się jak głupek z moimi znajomymi.
"
Negreanu przyznaje wręcz, że męczy go "klubowe towarzystwo":
"Ludzie, którzy spędzają wieczór w klubach nocnych raczej mnie nudzą. Osobiście preferuję pograć ze znajomymi na konsoli lub w bilard u siebie w domu aniżeli gdziekolwiek wychodzić. Imprezowanie po nocach w klubach jest dla mnie bardzo płytkie i mega nudne."
Na koniec Daniel przyznaje się, iż w ostatnim czasie "zaszalał" i odbył mały sparing z kolegą trenującym sztuki walki:
"Ostatniej nocy, po wzmożonej konsumpcji sake, stałem się naprawdę agresywny! Dziś obudziłem się mocno obity, ale było warto! Dzięki naszemu sparingowi nauczyłem się paru akcji rodem z Muay Thai, dzięki którym nabrałem sporo pewności siebie i jestem przekonany, że byłbym teraz w stanie poradzić sobie z przypadkową zaczepką na ulicy".
Czyżby Negreanu miał w najbliższym czasie poświecić się sztukom walki? Chciałbym to zobaczyć!



