Turnieje pokerowe z darmowym wpisowym, czyli freerolle, od wielu lat są niezmiernie popularne we wszystkich sieciach pokerowych. Dziesiątki tysięcy ludzi codziennie próbuje szczęścia w wielu odmianach pokera. Dla większości z nich turnieje tego typu są świetną okazją do zabawy, a przy tym odrobiny emocji, bez konieczności wydawania na ten cel choćby centa.
W dalszej części artykułu zastanowimy się nad drugą stroną tego typu gier ? stosunkiem poświęcanego czasu do zysków oraz do rozwoju własnych pokerowych umiejętności.
Freerolle można podzielić na cztery kategorie:
– Takie, w których za zajęcie miejsc płatnych na konto gracza przelewane są pieniądze.
– Satelity do większych turniejów
– Takie, w których za zajęcie miejsc płatnych gracz otrzymuje nagrody rzeczowe.
– Statusowe. Turnieje tylko z nazwy zaliczające się do freerolli. Chociaż nie wymagają wpisowego, to udział w nich mogą brać jedynie osoby mające odpowiedni status VIP-owski, członkowski na danej platformie. Status ten uzyskuje się najczęściej poprzez odprowadzanie wskazanej ilości rake.
Na razie skupmy się na pierwszych dwóch podpunktach. Problemem freerolli jest również ich największa zaleta, czyli brak wpisowego. Ponieważ gracze freerollowi nie zainwestowali nic w grę, nie mają też nic do stracenia. Większość z nich i tak nie ma zamiaru poważnie zainteresować się pokerem. Są to zarówno kompletni nowicjusze, którzy nieraz dopiero w trakcie gry poznają jej zasady; gracze o bardzo wysokim mniemaniu o swoich umiejętnościach czerpiący wiedzę z gry zawodowców obejrzanej w TV i próbujący wcielać ją w życie we freerollach; miłośnicy lotto lubiący co jakiś czas rzucić all in-em; freerollowi ?regularsi? oraz wielu innych. Właśnie dlatego osoby zaczynające swoją przygodę z pokerem w ten sposób i myślące o dalszym rozwoju, oprócz nauki podstaw gry w turniejach MTT (Multi Table Tournaments) już na wstępie powielają schematy złej gry i nieprawidłowego myślenia. Co jakiś czas można także usłyszeć o graczach, którzy w niedługim czasie po zarobieniu pierwszego kapitału stawali się na powrót bankrutami. Powodem takiej sytuacji jest oczywiście brak szacunku dla uzyskanych w ten sposób pieniędzy. W końcu freerolle mają to do siebie, że w przypadku przegranej zawsze można do nich powrócić.
I tu pojawia się najistotniejsza kwestia, czyli stosunek czasu do wyników. Czy ktokolwiek z Was idąc do pracy zgodziłby się na zapłatę w wysokości 90 centów za 9 godzin? Tymczasem 90 centów jest nagrodą za znalezienie się w pierwszych płatnych miejscach jednego z cotygodniowych głównych freerolli. Dojście do miejsc płatnych zajmuje około 3 godziny ? pod warunkiem, że? zdobędzie się wcześniej w satelitach bilet. To już na wstępie oznacza zakwalifikowanie się do mniej, niż 1% wszystkich uczestników z około 10.000 biorących udział. Same kwalifikacje to ponad 6 godzin gry. Oczywiście freerollowi szperacze znajdują dla siebie inne, mniej czasochłonne turnieje. Jednak czy oznacza to, że ich realny długoterminowy zysk na godzinę jest większy niż wspomniane 90 centów? Nie, ponieważ gdyby tak było, to ludzie nie mieliby powodów do przechodzenia do gry na realne pieniądze. Właśnie dopiero dysponowanie własnymi pieniędzmi w grach na realne pieniądze weryfikuje to, czy ktoś ma szansę na pokerze zarabiać czy też będzie jedynie przekaźnikiem między roomem, od którego wygra kilka dolarów, a innymi graczami, którym te pieniądze odda. Gra na pieniądze – chociaż zdecydowanie bardziej wymagająca, niż freerolle ? uświadamia też w praktyce o stosunku poświęcanego czasu do samorozwoju i zysków. Osoba ugrywająca z freerollowych pieniędzy regularnie chociażby 5$ dziennie w grach realnych nabierze zupełnie innego stosunku do spędzania godzin na darmowych turniejach. Bo czy przyjemnością jest ? grając w oparciu o zdobytą na grach na realne pieniądze wiedzę – zostać wyeliminowanym przez gracza z olbrzymimi zasobami szczęścia w danym dniu, a następnie patrzeć jak ów gracz bez żadnego przejęcia oddaje wszystkie żetony jeszcze większemu szczęściarzowi? Nie, a gracz posiadający choćby niewielką wiedzę i kapitał zaczyna bardziej cenić siebie i poświęcany czas. Dodatkowym minusem grania freerolli jest brak możliwości uczestniczenia w innej, niż turniejowa, grze. Zawsze może się okazać, że w trakcie turnieju, po kilku godzinach, gracz nie będzie mógł dalej kontynuować gry czy to ze względu na problemy z Internetem czy też konieczności dłuższego oderwania się od komputera.
W przypadku 3 i 4 rodzajów freerolli sytuacja wygląda nieco inaczej. Freerolle z nagrodami rzeczowymi są zazwyczaj okazjonalne i służące określonym celom marketingowym. Uczestnictwo w nich nie jest przekładane typowo na czas-zysk. W końcu nie rzadko bywa tak, że oferowane przez pokeroomy nagrody poza freerollami są nie do kupienia. Czy warto w nich grać? Oczywiście, tyle, że dla jednej osoby motywacją do uczestnictwa może być wycieczka zagraniczna, dla innej plastikowe karty. Ostatniego rodzaju – freerolli statusowych nie będziemy omawiać. Zazwyczaj kwoty w nich gwarantowane same w sobie są zachętą. Czym innym jest gra we freerollu z pulą gwarantowaną 100$, a czym innym z pulą 100.000$. Poza tym uczestnicy freerolli statusowych nie prezentują poziomu gry uczestników klasycznych freerolli.
Pytanie tytułowe: Czy myśląc poważnie o rozwoju pokerowym warto grać freerolle?
Warto kilka maksymalnie kilkadziesiąt razy spróbować wygrać freerolle, a jeżeli to nie daje rezultatu zastanowić się nad inną możliwością zasilenia konta. Pamiętajmy przy tym, że niektóre pokeroomy nie pozwalają na bezpośrednią wypłatę pieniędzy ugranych na freerollu (najpierw część sumy musimy obrócić w postaci rake), tak więc prędzej lub później będziemy zobowiązani do gry na realne pieniądze.
Zawsze znajdą się osoby twierdzące, że nie stać ich na samodzielną wpłatę (lub nie wiedzą skąd poza freerollami uzyskać pieniądze). Zastanów się zatem Czytelniku myślący poważnie o pokerze, czy Ciebie konkretnie bardziej nie stać na kapitał czy też na ?pracę?, w której o ile w ogóle będziesz zarabiał, to prawdopodobnie będzie to kwota mniejsza, niż dolar na godzinę.



