Odkąd Daniel Negreanu wprowadził był i w światku pokerowym spopularyzował pojęcie "gry small ball", a w dodatku styl ten z powodzeniem zaczął i na naszym gruncie zaszczepiać Góral, zaroiło się nagle od natchnionych wyznawców zaawansowanej gry po flopie (bo nieważne co przed, ważne co po). Tak, duże bety są be, podbicia do 3 dużych blindów i więcej to grzech ciężki, a do tego lepszy call w garści niż ryzykowny i wyrzucający z rozdania raise przez stołu połowę – w końcu ma się tego reada i pulę kontrolować trzeba też!
Cóż, umiejętnie stosowany small ball (przykład na co nieustannie daje nam wymieniony przed chwilą Góral) jest rzeczywiście piorunująco skuteczny: poczucie dyskretnego, acz pełnego panowania nad sytuacją, doprowadzanie przeciwników swoimi upiornymi callami do tych rejonów tiltu , z istnienia których wcześniej nie zdawali sobie oni nawet sprawy, i wreszcie minimalizowanie skutków wariancji ? z pozoru brzmi to wszystko niczym system doskonały (za który to w wielu środowiskach jest zresztą uważany). Pomimo to, gdy mowa o small ballu w odniesieniu do jego nadwiślańskich entuzjastów, pojawia nam się jedno małe, choć całkiem znaczące ?ale?: otóż zdecydowana większość polskich pokerzystów wbrew swoim wyobrażeniom tak naprawdę wcale owej strategii nie używa, z czego wynika w efekcie więcej szkody niż pożytku!
Przypomnijmy sobie może, jak właściwie small ball z prawdziwego zdarzenia wyglądać powinien: podstawowym założeniem stylu stworzonego przez Negreanu jest oczywiście unikanie niepotrzebnego ryzyka. Stosujemy bety na tyle niskie (skąd zresztą określenie ?small?), aby możliwa stała się kontrola wysokości puli, eliminujemy sytuacje, w których nasze życie turniejowe wisiałoby na coin flipie, zestawieniu 60%-40% czy w ogóle inwestowanie dużej części stacka w marginalnych okolicznościach, żetonów zawsze używamy z rozwagą, a do tego nastawiamy się na przejmowanie wielu małych pul kosztem rezygnacji z tych większych ? w końcu lepiej czasem tu i ówdzie walkę z rozsądku odpuścić niż nagle się szansy na możliwość dalszego uczestnictwa w grze pozbawić. Wszystko to oczywiście w oparciu o umiejętną grę postflop! Można by się nawet przy okazji pokusić o stwierdzenie, iż proponowana przez Daniela strategia jest w pewnym sensie ?strategią przetrwalną?, tak daleko jednak błądzić nie będziemy…
A zatem ryzyko moderujemy, charakterem rozgrywanych kart w ogóle się nie kłopoczemy ? w końcu i tak skupiamy się na tym, czego nie trafił przeciwnik, nie zaś tym, co trafiliśmy my sami ?podbijamy na tyle nisko, aby w razie nieskutecznej kradzieży blindów zbyt wiele nie stracić, oraz…oraz właśnie w tym momencie pojawia nam się ów rozdźwięk czyli tak zwany zgrzyt: bo co jak co, ale my akurat z unikania ryzyka nie robimy sobie zupełnie nic! Cóż z tego, że nim dojdzie do wyłożenia kart wspólnych, otwieramy przykładnie rozdanie za rozdaniem podbiciem do przepisowego 2,5 x BB – jak nakazał zresztą sam pan Negreanu ? cóż tego, że jesteśmy często aktywni i niestraszny jest nam K 3 z LP, cóż z tego, że cały stół otrzymuje atrakcyjne oddsy do gry (co później zresztą przysporzy nam najczęściej jedynie kłopotów), skoro dalszy przebieg gry okazuje się już nijak do zasad głoszonych przez Daniela nie przystawać? I co więcej, dużo częściej niż nie skutki takiego obrotu są opłakane, bo delikwent nie wiedział, na czym stoi, pogubił się dokumentnie i odnalazł…dopiero za barierkami dla widzów.
Krótkie rozliczenie: ileż to razy mogliśmy być świadkami sytuacji, w której ten, tamten, autorka artykułu czy może nawet i Ty sam wpierw przed flopem wzorowo o rekomendowane grosze podbijaliśmy, po czym już na flopie fantazja nas ponosi, fantazja nas przerasta, w efekcie więc zaczynamy niebezpiecznie i jak w amoku żetonami szastać? A przecież cały sens small balla zasadza się na zdyscyplinowanych precyzyjnych readach i nie bez powodu rodowód swój wywodzi prosto od Limit Holdem, gdzie bez skutecznego czytania przeciwników ani rusz, i jedna cudowna pula wieczoru nie przynosiła zmiłowania! Tak, w całej swojej pozornej prostocie small ball nie jest wcale strategią łatwą… Stanowi to zresztą chyba jego największą wadę i zaletę równocześnie, wszak w nieprzygotowanych i niedoświadczonych rękach może się nagle obrócić w katastrofę dla jego entuzjasty i ściągnąć na głowę milion trudniejszych niż zwykle decyzji, co oczywiście przeciwnik z ochotą wykorzysta.
Cóż zatem w obliczu zaistniałej sytuacji począć? Rozwiązań jest oczywiście i jak zawsze kilka: możemy się nie przejmować, możemy Górala o intensywne korepetycje molestować, możemy powoli i żmudnie zgłębiać tajemną sztukę stosowania z powodzeniem strategii small ball, aż w końcu zacznie ona przynosić pożądane efekty, a można też po prostu...olać modę i zostać przy tym, co wychodzi nam najlepiej. Ostatecznie big bet poker także sprawdza się niezgorzej (patrz: Gus Hansen i Aussie Millions 2007 ), a chociaż ryzyko i nerwy są przy tym większe, ileż w tym za to rozmachu! No i łatwiej wyrzucić przeciwnika z puli, żebyśmy się potem nie musieli zastanawiać, co dalej…



![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)