Znowu miałem dłuższą przerwę w pisaniu bloga, bo przez prawie półtora miesiąca nie spłodziłem nowego odcinka, ale natłok zajęć w ostatnich tygodniach spowodował, że nie miałem czasu usiąść i popisać. Dziś postaram się więc podsumować ten czas w nowym odcinku. Będzie trochę o pokerze, trochę o sporcie i o…cyrku. Zapraszam!
Redbet Hunter – znowu świetna impreza pokerowa!
Zacznę od wydarzeń z zeszłego weekendu w Pradze, czyli turnieju Redbet Hunter. Po raz kolejny okazało się, że event zorganizowany głównie dla polskich i czeskich graczy za naszą południową granicą, to okazja do świetnej zabawy, spotkania się z całą rzeszą zawodników z naszego kraju i zagrania w fajnym turnieju. Miałem przyjemność pisać relację z tego wydarzenia na łamach Pokertexas i przede wszystkim jestem bardzo wdzięczny wszystkim czytelnikom za fajne komentarze i za fakt, że zebrałem tyle pochlebnych opinii o mojej pracy w Pradze. Jeśli nawet konkurencyjny portal pisze o „zupełnie nowej jakości w pisaniu relacji” (przy okazji bardzo dziękuję za te ciepłe słowa), to chyba rzeczywiście musiałem z zadania wywiązać się dość dobrze, co mnie niewątpliwie cieszy. Naprawdę człowiekowi zupełnie inaczej się pracuje, gdy czyta takie słowa. A wierzcie mi, że praca nad relacją nie jest łatwa, zdecydowanie łatwiejsze jest komentowanie live streamingu, bo do ogarnięcia ma się zazwyczaj tylko jeden stół pokazywany na ekranach. Tutaj trzeba panować nad całą salą, latać między stołami i wyszukiwać wśród graczy polskich pokerzystów, a nie mają oni przecież na czole naklejonej biało-czerwonej flagi, a znać wszystkich jest niemożliwością przy takiej frekwencji. Sukces tej relacji jest w dużej mierze zasługą Marcina Jabłońskiego z Redbeta, człowieka-instytucji podczas eventów dla Polaków organizowanych najpierw przez Hey Poker (cykl HESOP), a później właśnie Redbet. To on podsunął mi pomysł na poprowadzenie tej relacji w sposób luźny, łatwy do przyswojenia i stricte zabawowy. Najlepszym dowodem na to, że taka formuła się sprawdziła był tekst, który usłyszałem od jednego z graczy na miejscu. Powiedział mi on, że nawet jego dziewczyna, która nie ma bladego pojęcia o pokerze, czytała całą moją relację przez trzy dni i potrafiła ją zrozumieć. Świetna sprawa.

Cały turniej wyszedł jak zwykle znakomicie pod względem organizacyjnym, choć frekwencja mogłaby być ciut większa, głównie ze strony lokalsów, którzy w odróżnieniu od Polaków nie dopisali. Naszych na starcie zameldowała się setka z grubym okładem i jestem przekonany, że większość bawiła się w Pradze doskonale. Jak zwykle obok turnieju głównego miały miejsce różne side eventy, oblegany turniej w piłkarzyki oraz tradycyjne rozmowy kuluarowo-barowe. Miejsce miały również bardzo ciekawe zakłady. Dzięki jednemu z nich na następnym turnieju w Pradze ktoś zostanie popieszczony paralizatorem (LOL!!!!), a inny wystąpi w stroju niedźwiedzia. Jak smakuje przegranie takiego side beta wie już dobrze mkiller, który wystąpił na Redbet Hunter jako Ciasteczkowy Potwór… Panie Boże, chroń mnie przed tego typu przegranymi!

Mnie osobiście bardzo martwi fakt, że na turnieje Redbeta prawie w ogóle nie jeżdżą gracze z Warszawy. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale zobaczyć kogoś ze stolicy na turnieju dla Polaków w Czechach to jak zobaczyć biskupa na koncercie Behemotha – prawie nierealne. Tym razem naliczyłem chyba tylko trzech warszawskich pokerzystów. Ja rozumiem, że trzeba tych kilka kilometrów pokonać, a choćby gracze z południa Polski mają zdecydowanie bliżej, szybciej i wygodniej, ale bez przesady. Panie i panowie z Warszawy, uwaga, apel! Ruszcie swoje leniwe dupska w grudniu na Redbet Poker Open, nie będziecie z pewnością żałować! Damian „WalkEye” na pewno nie żałował!

A co do grudniowego turnieju – odbędzie się on podczas długiego pokerowego maratonu w Pradze, podczas którego odbędą się m.in. turnieje z cyklu WPT, Eureka czy EPT. Wystartowały już satelity do Redbet Poker Open, do którego wpisowe wyniesie tym razem 225€. Rozegrany zostanie w kasynie King’s (ta sama sieć co kasyno w Rozvadovie), które znajduje się w pięciogwiazdkowym hotelu Corinthia. Będzie luksusowo i wygodnie! Zapraszam wszystkich gorąco! A jeśli ktoś będzie zainteresowany rezerwacją hotelu, to chętnie pomogę, proszę pisać na priv.
A na koniec jeszcze proponuję krótki filmik, który nagrałem kamerą GoPro tuż przed finałem. Miało być tych filmów więcej, ale było trochę kłopotów technicznych, które rozwiązaliśmy dopiero w niedzielę, więc w grudniu będzie ich na pewno więcej, bo już wiemy co i jak działa.
Finał w Hicie – jest rekord!
Turniej Redbet Hunter w Pradze zakończył się zwycięstwem Grześka Tryby z Wrocławia. Ten sam zawodnik wygrał miesiąc wcześniej finał w warszawskim kasynie Hit, co jest z pewnością wyczynem niesamowitym, bo w obu przypadkach pokonywał on grubo ponad 300 graczy. Grzesiek zasłużył z pewnością na wielkie gratulacje za swoje ostatnie wyniki. Na równie ciepłe słowa zasłużyło też kasyno Hit za organizację rekordowego turnieju w Polsce. Od 2009 roku nie było w naszym kraju eventu z tak wielką frekwencją. Jest to tym dziwniejsze, że przecież wciąż w Polsce obowiązuje horrendalny podatek od wygranych w pokera w kasynie. Na szczęście w większości zostaje on pokryty kwotą dodaną do turnieju i graczy aż tak nie bije on po kieszeni.

Jako że pomagałem trochę w organizacji tego finału w Hicie, to mogę powiedzieć, że ten frekwencyjny wynik jest naprawdę doskonały, biorąc pod uwagę, z jakimi obostrzeniami ustawowymi musi się borykać kasyno podczas całego procesu przygotowywania eventu. Absurdalne prawo nie daje możliwości legalnie działającej instytucji jakiegokolwiek reklamowania swojego legalnie organizowanego turnieju! Nie mogą mieć strony internetowej nawet! Toż to jest idiotyzm w czystej postaci! Mimo wszystko udało się zaprosić na warszawski turniej kilkaset osób, które zagrały w turnieju.
Ja ponownie nie zaliczę występu do udanych, choć zapowiadało się wszystko świetnie pierwszego dnia. Kilka udanych rozdań pozwoliło mi szybko zbudować stack ponad 100k i mogłem spokojnie czekać na rozwój wypadków. Niestety, traf chciał, że w tym momencie przesadzono mnie do innego stołu, gdzie stało się nieszczęście. W bardzo przykrych okolicznościach przegrałem ogromną pulę do GrzechaTG. Z UTG zlimpowałem parę trójek, wszyscy fold aż do blindów, small bling dołożył, a Grzechu zaczekał na big blindzie. Flop cudowny – Q73 w tęczy. Po dwóch checkach zagrałem za ¾ puli i dostałem call tylko od Grzecha. Turn do druga dama i zaczęły się fajerwerki! Grzechu ponownie czeka, ja betuje, mój przeciwnik raise, ja all in, on call z KQ! W puli 140k, ja mam jeszcze 30k z tyłu! Pula na zdecydowanego chipleadera w turnieju, a być może po całym dniu. Niestety, na river spadł król i cały mój misterny plan… No, wiecie co. Na tilcie oddałem za chwilę resztę i było pozamiatane. Drugiego dnia też poszło szybko – najpierw wpadłem z dwoma parami pod seta, potem za końcówkę stacka z open ended pod kolejnego seta. Generalnie słabiutko poszło i tyle.

Kolejny finał odbędzie się w Hicie w ostatnim tygodniu listopada i ponownie będzie szansa na rekord, bo wszystko wskazuje na to, że turniej będzie pięciodniowy! Trzy dni startowe, dzień drugi i dzień finałowy. Czyżby pękła pięćsetka graczy na turnieju??? Szczegóły postaram się podać wkrótce.
Jednoręki poker na PS
Ostatnio głośno zrobiło się o nowych grach Spin&Go na Poker Stars. Na łamach Pokertexas rozpętała się jakaś prawdziwa wojenka o te turnieje, choć kompletnie tego nie rozumiem. Jak wiecie z moich blogów jestem daleki od tego, żeby być zachwyconym tym softem, ale teraz stanę w obronie PS, bo komentarze są w większości przypadków po prostu idiotyczne. Po pierwsze: kto zmusza graczy do grania w te gry? Jak się nie podoba, to proszę grać to, co graliście dotychczas i dać sobie spokój, zamiast niszczyć sobie układ nerwowy. Po drugie: z tego co wiem, Poker Stars wprowadził tego typu gry jako jedna z ostatnich platform pokerowych, bo od dawna hulają już one na innych softach. I co? I cisza. Wtedy nikt nie pisnął nawet słówka. Afera rozpętała się dopiero teraz. Według mnie to trochę dziwne… Po trzecie: turnieje Spin&Go to nic więcej jak taki pokerowy jednoręki bandyta (jak każdy turniej hiper turbo) i jeśli ktoś tego nie jest w stanie zrozumieć i po prostu źle gra te turnieje, to będzie w nich przegrywał i później się denerwował. Inna sprawa, że jak ktoś gra je prawidłowo, to też wcale nie musi wygrywać, ale tu już wszystko zależy od losowości softu PS. Sam rozegrałem ich sporo w krótkim czasie i już wiem, że to nie dla mnie, ale sprawdziłem, dowiedziałem się o co chodzi, spróbowałem i mogę się wypowiadać. Wolę tradycyjnego pokera niż liczenie na łut szczęścia w losowaniu nagrody głównej. Ale za to w dwa dni wyrobiłem Chrome Star grając te turki po 1$, czyli z drugiej strony jeśli komuś zależy na szybkim zdobywaniu punktów, to na pewno warto grać te gry.
Aha, Poker Stars nie płaci mi za napisanie tego tekstu. Redakcja Pokertexas też nie 🙂

Za to jeszcze jedno w ramach ciekawostki – poczytałem sobie o wynikach Polaków podczas ostatniego WCOOP. Statystyki to bardzo fajna rzecz, serio. Ale są również okrutne. Na szybko i przy mocno zaniżonych założeniach obliczyłem na ich podstawie, że Polacy przegrali w tym cyklu około 5 milionów dolarów. Minimum, pewnie więcej. Wyszło średnio po 1500$ na głowę na każdego polskiego uczestnika cyklu. Tu się jakoś nikt nie uniósł i nie woła głośno o pomstę do nieba. Why??
WSOP na Orange Sport
Zacząłem ostatnio komentować tegoroczny WSOP transmitowany na Orange Sport. Wraz z gospodarzem programu Marcinem Grzywaczem nagraliśmy komentarz do stołu finałowego Big One for One Drop, zapewne będę komentował z Grzywką również cały Main Event. Zapowiada się kolejna fajna przygoda z komentowaniem. Kiedyś (chyba w 2008 albo 2009 roku) komentowałem cały WSOP z Michałem Wiśniewskim dla Canal+ i było wówczas świetnie. Mam nadzieję, że teraz też będzie ciekawie. Zapraszam wszystkich przed telewizory w każdy czwartek o godz. 23:00.

Artur Górczyński, czyli nasza ostatnia nadzieja w Sejmie
Niedawno przeprowadziliśmy z Pawciem bardzo ciekawy wywiad dla Pokertexas z posłem Arturem Górczyńskim, przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Efektywnej Regulacji Gry w Pokera. Artur jest naprawdę bardzo fajnym gościem i strasznie podoba mi się jego podejście do walki o pokera z sejmowym betonem. Już po wspomnianym wywiadzie miał on kilka ciekawych wystąpień w Sejmie w sprawie legalizacji pokera, już po powołaniu nowego rządu. Mam naprawdę dużą nadzieję, że dzięki jego staraniom ktoś w końcu dojrzeje do myśli, że legalizacja pokera w naszym kraju jest dobrym pomysłem. Jeśli ktoś jeszcze tego wywiadu nie czytał, to zapraszam gorąco do jego lektury.

Historyczny wynik piłkarzy
Wczoraj Polacy po osiemnastu meczach bez zwycięstwa w końcu pokonali Niemców! Zwycięstwo to okupiłem potężnym kacem w dniu dzisiejszym, bo „cieszyliśmy się” ze szwagrem całą noc. Dziś, już na chłodno i na trzeźwo, obejrzałem sobie powtórkę meczu i muszę powiedzieć, że widać naprawdę zalążek niezłej drużyny. Do doskonałości jeszcze nam oczywiście daleko, ale kilka dużych plusów można przy paru nazwiskach postawić. Szczęsny – klasa światowa! Janek Tomaszewski siedział pewnie przed telewizorem i stękał, bo „człowiek, który zatrzymał Anglię” nie brzmi już tak dumnie, jak „człowiek, który ograł Niemców”. Fenomenalny występ bramkarza Arsenalu! Drugi w kolejce do zbierania laurów jest z pewnością Kamil Glik. We Włoszech kochają go już od dawna, a ja się wciąż nie mogłem do niego przekonać w kadrze. Wczoraj dał dowód na to, że jest świetnym obrońcą, bo rozbijał 80% ataków Niemców. Lewandowski jest według mnie kapitanem pełną gębą. Nie dość, że potrafił wziąć w końcu ciężar gry na siebie, że zaliczył piękną asystę po pięknym zablokowaniu rywala, to jeszcze widać było w relacji, że kieruje zespołem, daje mu wiarę i energię, jest przywódcą na boisku. Nikt jak on nie znał wczorajszych rywali i potrafił drużynie pomóc w ich pokonaniu. No i Milik – jeśli on w takiej formie nie gra w Ajaksie, to jego trener jest zwykłym debilem i tyle. Tym bardziej, że zespół z Amsterdamu nie notuje wcale dobrych wyników ostatnio i skuteczny napastnik jest im potrzebny jak tlen. Oby bramka strzelona mistrzom świata pomogła Milikowi w klubie.

Za to na minus z pewnością trzeba zapisać występ Rybusa (który to już raz?), słabiej zaprezentował się też Grosicki. Może pora dać szansę dwóm Michałom z Legii? Żyro i Kucharczyk są ostatnio w potężnym gazie, mogą zdecydowanie zmienić obraz na skrzydłach w reprezentacji. Słabiej zagrali też moim zdaniem Krychowiak i Jodłowiec, na tle Niemców wypadli wręcz blado. Oby we wtorek ze Szkocją było lepiej. I oby znowu były trzy punkty!

Kooza – show, którego nie można przegapić!
W połowie września poszedłem na premierę spektaklu Kooza wystawianego przez Cirque du Soleil w wielkim namiocie na błoniach Stadionu Narodowego. Najsłynniejszy cyrk na świecie, którego założycielem jest słynny pokerowy dawca, Guy Laliberte, przyjechał do Warszawy na miesiąc i codziennie prezentuje swój show polskiej publiczności. Powiem tak – ja się po prostu zesrałem na tym występie!! Przede wszystkim ze strachu w paru momentach! Wyszedłem z premiery absolutnie zachwycony! Zresztą nie tylko ja, bo cała publika była pod ogromnym wrażeniem. Show jest sztuką przez duże „S” w każdym calu. Jest to mieszanka cyrku, teatru, nawet trochę spektaklu ulicznego. Do tego fantastyczna wręcz muzyka grana przez zespół na żywo i dwie fenomenalne wokalistki uświetniające występy artystów. Ale przede wszystkim zachwycili mnie występujący w spektaklu cyrkowcy. Widać, że to nie jest objazdowy cyrk na gościnnych występach w Pcimiu Dolnym, tylko najlepszy i najsłynniejszy cyrk na świecie! Poziom występów stoi na tak nieprawdopodobnie wysokim poziomie, że koparę trzeba z ziemi zbierać po obejrzeniu tego, co potrafią. Oczywiście największe wrażenie zrobili na mnie dwaj goście otwierający drugą część spektaklu w Kołach Śmierci. Wheels of Death nie jest wcale nazwą przesadzoną, bo ja kilka razy byłem przekonany, że jeden z nich za chwilę z pewnością będzie trupem na oczach kilkuset widzów. Poziom adrenaliny w organizmie wzrasta kilkukrotnie podczas ich pokazu. Coś niesamowitego! Oczywiście nie mogłem sobie odmówić przyjemności pójścia na ten występ drugi raz i powiem szczerze, że myślałem, że mnie już nic nie zaskoczy przy kolejnym oglądaniu Koozy. Oj, jakże się myliłem! Wyszedłem pod jeszcze większym wrażeniem, niż byłem po premierze!



Cirque du Soleil będzie w Warszawie do 19 października. Choć bilety są dość drogie, to polecam absolutnie każdemu odwiedziny w Warszawie na ich występie. Resztki biletów jeszcze ponoć są do kupienia (np. na stronie Live Nation Polska), więc ostatnia okazja na ich kupienie jeszcze jest. Zapewniam, że nikt nie będzie żałował nawet jednej wydanej złotówki!
I na koniec muzyczka na do widzenia!
Ostatnio wałkuję wciąż jedną płytę – nowy album Eda Sheerana „X”. Generalnie to nie słucham takiej muzyki, ale ten krążek jest według mnie wyjątkowo dobry i polecam go posłuchać. Kilka kawałków miażdży, choćby piosenka „I See Fire” nagrana do ostatniej części „Hobbita”, czy „Sign”, który prezentuję dzisiaj.


![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)
