Turniej na żywo – Pierwszy w Polsce

Przygotowując ten wpis chciałem poruszyć kilka aspektów mojej gry w ostatnim miesiącu. Kiedy zacząłem jednak pisać okazało się, że jeden temat zajął tak wiele miejsca, że w zasadzie powinienem podzielić go jeszcze na dwie części. Nie będę jednak rozkładał tego w czasie i już teraz zapraszam na relację z turnieju w Hit Casino z mojej perspektywy.

Rzeczą którą zaplanowałem przy okazji poprzedniego wpisu a która miała odzwierciedlenie w rzeczywistości to gra w turnieju live. Co niezbyt często spotykane w ostatnim czasie, ten naprawdę duży turniej odbył się w Polsce, w kasynie Hit w Warszawie. Zapowiedzi tego przedsięwzięcia było dużo i większość czytelników pewnie coś o nim słyszała. Ja opiszę Wam jak ja go widziałem.

Do Warszawy pojechałem wspólnie z dziewczyną. Wyjazd do stolicy planowaliśmy już od jakiegoś czasu i po zapoznaniu się z informacjami o turnieju stwierdziłem, że teraz nastał dobry moment na podróż. Przyjechaliśmy w przeddzień dnia 1A w którym zagrałem.

Na wstępie przeboje w recepcji hotelu. Rezerwacje robiłem przez Booking kilka dni przed wyjazdem. Wszystko było ok ale w drodze do Warszawy dostałem maila, że karta kredytowa została odrzucona. Dzwonię upewnić się, czy rezerwacja nie przepadła. Pracownica hotelu przez telefon nie nie udzieliła dokładnej odpowiedzi, jeszcze chyba miała pretensje, że dzwonię. Po jakichś pięciu minutach pytania o to samo ale różnymi słowami usłyszałem, że rezerwacja jest aktualna tylko zapłacę trochę więcej bo jakaś promocja nie będzie obowiązywać. Myślę – ok, ważne że będzie gdzie spać. Po przyjeździe poczułem się jak w filmie komediowym. Rezerwacja w istocie była aktualna, pobyt opłaciłem na miejscu, ale w momencie wręczenia kluczy oznajmiono mi, że nie ma pokoju z jednym dużym łóżkiem i proponuje mi pokój z dwoma mniejszymi. 😉

Moja mina, wzrok i mowa ciała zdecydowanie odbiegała w tym momencie od stereotypu 'poker face'. Potok moich słów kierowanych w stronę pana wręczającego klucz spowodował, że po kilku minutach znalazł się pokój który zarezerwowałem. Usłyszałem tylko jeszcze: 'to ktoś inny dostanie pokój z dwoma pojedynczymi'. 🙂 Nazwy hotelu nie będę wymieniał, bo dalszy pobyt przebiegał poza drobnymi incydentami bez większych zarzutów. Początkowe złe wrażenie zostało w jakimś stopniu zatarte.

Następnego dnia po południu udaliśmy się na Kruczą do kasyna, żeby opłacić bilet i sprawdzić czy tutaj nie będzie jakichś przygód z rejestracją. Powitała nas sympatyczna pani która zawołała osobę która zapomniała się przedstawić ale wyglądało na to, że jest odpowiedzialna za całe przedsięwzięcie. Szybko nas zarejestrowano i nawet oprowadzono po kasynie. Zobaczyliśmy jak wyglądają przygotowania do turnieju i odebrałem bilet. Bardzo dobre pierwsze wrażenie.

Kilkadziesiąt minut przed 19 udaliśmy się ponownie do kasyna. Tym razem ludzi było zdecydowanie więcej. I wtedy zaczął się chaos organizacyjny, który w pewnym stopniu utrzymywał się przez cały wieczór. Usiedliśmy na wolnych krzesłach przy jednym ze stołów a gdzieś za plecami usłyszałem głos Jacka Danielsa przez co poczułem się jak bym oglądał jedną z relacji. 🙂 Siedzieliśmy a ludzi zaczęło przybywać. Zrobił się tłok, nie bardzo było gdzie się ruszyć. W pewnym momencie pojawiła się osoba która wcześniej oprowadzała nas po kasynie. Tym razem elegancko, w garniturze i z uśmiechem zaczęła tasować karty z numerami miejsc przy stole. Po wylosowaniu miejsca poszliśmy jeszcze zorientować się czy będzie jakieś miejsce dla 'obserwatorów' turnieju, ale po krótkich poszukiwaniach i przeciskaniu się między stolikami odpuściliśmy dalsze poszukiwania. Dziewczyna pojechała do hotelu a ja mogłem skupić się spokojnie na grze.

Po zajęciu miejsca przy stole zaczęły się problemy. Koszmarna muzyka wydobywająca się z głośników na suficie zaczęła przybierać na sile. Ktoś przy wzmacniaczu postanowił zrobić wszystkim psikusa i przekręcił pokrętło 'volume' ostro w prawo. Po krótkiej dezorientacji poziom głośności wrócił do normy. Niestety płyty nikt nie zmienił. Kolejnym elementem przedłużającym rozpoczęcie gry były ubytki w zestawie które posiadała krupierka. Okazało się, że brakuje krążków dealera. Buttonem został więc numerek stołu.

Mając praktycznie zerowe doświadczenie w grze live, pierwsze poziomy chciałem poświęcić głównie na obserwację. Los pokrzyżował mi te plany. W jednej z pierwszych rąk bardzo gadatliwa krupierka (która w późniejszych levelach zamiast obserwować grę i słuchać graczy rzucających żetony słuchała tylko jednego gościa ) wręczyła mi do ręki rakiety AA. Ręka bez większej historii po standardowych podbiciach zakończona na flopie. Chwile później QQ zakończone na turnie i nabudowałem się w okolicę 38k. Niestety mój stack tej wartości już nie przekroczył.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Pierwszym silnym ciosem był lepszy układ kart przeciwnika, który był już po jednym reentry, ale równie chętnie jak przed nim grał bardzo dużą ilość rąk. Niestety dla mnie, mój bet na turnie który kompletował mojego strita został sprawdzony. River przyniósł jedną z czterech kart, która kompletowała wyższego strita rywalowi i tak skróciłem się do okolic 22k. Późniejszym ciosem, a raczej małymi uderzeniami jakie regularnie otrzymywałem od krupierów były karty jakie otrzymywałem. Nie było czym grać, a jak zaryzykowałem granie z niczym to i tak wyganiano mnie z rozdania. Dwa razy udało mi się zablefować skutecznie i wróciłem w okolice stacka startowego. Niestety dla mnie blindy były już na tyle duże, a mój stack na tyle skromny, że miejsca na grę nie było prawie wcale.

W międzyczasie była przerwa obiadowa, która była organizacyjnym niewypałem. Jedzenie nie było smaczne, ale najbardziej nie smaczne były panie, które je przynosiły. Były po prostu chamskie. Tłok był okropny, zawodnicy nawzajem wsadzali łokcie do talerzy. Nie było określonego kierunku kolejki, jedni szli od lewej, inni od prawej, a jeszcze jakiś baran postanowił zacząć jeść obiad po środku.

Skończył się czas reentry, pierwsi zawodnicy zaczęli odpadać, mój stolik również zaczął się kurczyć. Na krótkim stole liczyłem, że los zacznie się odwracać ale niestety minuty upływały a ja nadal traciłem żetony w ante i blindach. Po kolejnym poziomie dosiadł się nowy gracz, rozegrał dwie ręce i nasz stolik został rozwiązany.

Shark z Warszawskiego ZOO

Wylosowałem stół na którym grał wspomniany wcześniej Jack Daniels (pozdrawiam!). W jednej z pierwszych rąk otrzymałem A9s i po krótkiej chwili przesunąłem swój stack na środek stołu. Każdy żeton był na wagę złota, mnie zasiliły jedynie blindy i ante. Dwie ręce później otrzymałem 55. Ze średniej pozycji mając w stacku 16BB zrobiłem standardowe podbicie (co ciekawe zanim położyłem żetony na stół, dwójka graczy po mojej lewej wyrzuciła karty myśląc chyba że ja też się ich pozbyłem). Moje podbicie natrafiło tylko na opór gracza z BB, który w obronie blindów wykonał dość mocny reraise, który wykluczył z moich podejrzeń wysokie pary. Nie mając za dużego wyboru, po raz drugi w tym turnieju wrzuciłem all-in. Krótki namysł rywala i call. Okazało się, że gram przeciwko AJ. Flop nie dający nikomu dodatkowych outów. Turn blank. River J. Nie podobała mi się ta karta jak cholera.

tl;dr

Podsumowując cały turniej muszę wspomnieć o kilku kwestiach. Niedopuszczalne wg. mnie były trzy rzeczy. Pierwsza – podczas przerwy krupierzy odchodzili od stołu. Gracze przeciskali się między stolikami, uderzali o stoły, podpierali się na nich a żetony nie były pilnowane. Oczywiście kamery w kasynie są, ale jednak imho krupierzy powinni być cały czas obecni na posterunku.

Druga rzecz była skandaliczna. Jeden z graczy, który odpadł postanowił zapłacić reentry. Krupierka przywoływała floormana kilka razy. Krzyczeliśmy również my, niestety floor nie przychodził kilkanaście minut. Co działo się w między czasie? Część graczy zaczęła w pamięci liczyć ile żetonów gracz który odpadł powinien zapłacić w kolejnych rozdaniach. Tak, gracz nie miał żetonów, ale karty były mu rozdawane. Co najlepsze, w jednym z pierwszych rozdań brał czynny udział i słownie deklamował ile wrzuca na stół żetonów. Mimo, że fizycznie dostał je około 10-15 minut później.

Trzecia rzecz nie dotyczyła mnie bezpośrednio, ale zapadła mi w pamięć. Przy kasach jeden gość nie był zadowolony, że nie ma już miejsc i nie może dziś zagrać. Pracownik kasyna przy wszystkich graczach ustawionych w kolejce, zwracając się po imieniu do faceta uspokoił go, że wciągnie go na listę rezerwowych na pierwsze miejsce, żeby się nie martwił bo zagra później. Z tego co wiem to lista była długa i pewnie ktoś przez tego pieniacza nie zagrał jeśli ten pracownik faktycznie zrobił to co zapowiedział. To nie jest fair w stosunku do reszty graczy. Jeśli już ktoś robi takie rzeczy to bezczelne jest to, że mówi o tym na głos przy reszcie.

Wszystkie te minusy są wyraźne ale w ogólnym rozrachunku spadają na dalszy plan, bo najważniejsze jest, że udało się zorganizować ten turniej. Oczywiście mam nadzieję, że wszystkie te niedogodności zostaną w przyszłości wyeliminowane ale teraz najważniejsze jest to, że turniej się odbył i że jest szansa na kolejne edycje. Jeśli doczytałeś do końca to gratuluję i jednocześnie przepraszam za mój styl pisania. Nie rozpisuję się za często przez co nie mam wprawy w kształtowaniu myśli w takiej postaci.

PS. Do pokertexas – Dodawanie notatek do bloga to koszmar, udało mi się dopiero po około 30 minutach 🙂 Czasami edycja nie załapuje zmian.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS