.. się czułem jeszcze na początku maja. Wyższe stawki, na które przeniosłem się w marcu, przywitały mnie soczystym upswingiem. Czego nie dotknąłem zamieniałem, może nie w złoto, ale przynajmniej w srebro.
Na sit'n'go turbo 180os. szło wyśmienicie, kilka dobrych wyników w MTT i tylko z zadowoleniem patrzyłem jak wykres pnie się do góry. Niestety co dobre, to się szybko kończy. Szczególnie jeśli chodzi o sity, spodziewałem się, że tak wysokie ROI jest nie do utrzymania i spodziewałem się korekty. Ta w połowie maja przyszła, jednak z małego wicherka, który potrafi co najwyżej zdmuchnąć czapkę, zrobiła się całkiem przaśna wichura wyrywająca kolejne dolarowe porcje z mojego bankrolla. Jak wiecie przesiadka na wyższe stawki była pieczołowicie przeze mnie przygotowywana od wielu miesięcy, więc jestem przygotowany na dużo większe downswingi, choć wolałbym aby mnie po prostu omijały.
Długo mobilizowałem się do napisania nowego odcinka bloga, nie jestem typem pokerzysty, który marudzi i pisze o tym, jaki to on nie jest pokrzywdzony przez wariancję i ciągle mu łamią nawet najsilniejsze układy. Czekałem cierpliwie, aż zły okres minie i będę mógł we wpisie pochwalić się jakimś nowym osiągnięciem. Jednak to nie nastąpiło, więc mimo wszystko trzeba się zebrać w sobie i umieć napisać parę słów w okresie, w którym wiele rzeczy idzie nie po mojej myśli.
GŁOWA CIERPI BARDZIEJ NIŻ BANKROLL
Majowe złe sesje, specjalnie mnie nie przerażały, uznałem, że taka kolej losu i trzeba zacisnąć zęby i robić swoje – taka praca… Jednak kiedy w całym czerwcu nie zaliczyłem ani jednej sesji na plusie moja kariera pokerowa zaczęła być wyjątkowo wyboista. Zły okres nieprawdopodobnie się skumulował i dosłownie paliłem wszystko czego dotknąłem. Małe MTT, które gram dla zbalansowania kosztów sesji kończyłem co najwyżej na miejscach 7-15 czyli przychód z nich żaden. Doskonałym tego przykładem jest turniej 33$ 1R1A, gdzie trzy razy z rzędu lądowałem na stole finałowym ze stackiem 20-50BB. Cóż z tego jak miejsca zajęte to kolejno 8,9 oraz 9. W turbosach lali mnie okrutnie, przegrywałem w późnych fazach wszystko co było do przegrania i wykres pokazywał idealną równię pochyłą. W dużych MTT o deeprunach wiedziałem tylko ze słyszenia, nie potrafiłem się przebić aby zajść głębiej.
Straty finansowe oczywiście szczypią w tyłek, jednak to psychika wtedy cierpi najbardziej. Zupełnie nie byłem na to przygotowany, przecież od dwóch lat jestem konsekwentnie wygrywającym zawodnikiem i praktycznie co miesiąc notowałem większe lub mniejsze profity, a najdłuższy swing trwał może z miesiąc. Oczywiście uwzględniałem, że wyżej będzie dużo ciężej ale łudziłem się, że dobór gier, a przede wszystkim ich ilość mi to jakoś zniweluje. No cóż, nie zadziałało i na tą chwilę nic z tym zrobić nie mogę.
Najgorsze jest to, że w takim okresie zadajesz sobie pytania:
1. Czy nadal dobrze gram?
2. Czy nie gram za dużo stołów?
3. Czy turnieje, które wybieram są jeszcze opłacalne? Czy nie są za bardzo oregowane?
No i oczywiście zacząłem kombinować. Zmniejszyłem agresję w turbosach (duży błąd!!!) niejednokrotnie tracąc niepotrzebnie FE. W turniejach pasywnie zacząłem rozgrywać układy post flop, bo przed oczami stała mi wizja, że ja mam mocny układ ale pewnie przeciwnik pokaże zaraz mocniejszy.
Takie kombinowanie doprowadziło oczywiście do rozregulowania mojego, wydaje mi się przyzwoitego stylu gry, i pogłębienia zjazdu w dół. Niestety zaczęło się to przekładać na ilość oraz długość moich sesji. Pojawił się gigantyczny problem motywacyjny (a mówią, że poker uzależnia LOL!) z rozpoczęciem sesji. Złapałem się na tym, że lipcowe sesje zaczynałem o 17, a o 22 już było posprzątane, stoliki zamknięte, a ja siedziałem i oglądałem kolejny odcinek jakiegoś serialu. Kilka soczystych badbeat'ów na początku sesji, powodowało, że po 3h wyrejestrowywałem się z reszty oczekujących turków i kończyłem przedwcześnie sesje.
SANATORIUM POD CHMURKĄ
Na początku sierpnia powiedziałem sobie dość! Robię przerwę oczyszczającą. Totalny rozbrat z pokerem. Nie zaglądam na P*, PT, nie oglądam filmików, nie gram. Po prostu totalna przerwa. Postanowiłem sierpień i połowę września poświęcić na moje inne hobby, czyli karpiarstwo. Z moim kolegą Grocholem (też pokerzysta) zaliczyliśmy kilka kilkudniowych wypadów po Polskich łowiskach i świetnie się bawiliśmy.
Tak dla ciekawostki wrzucam kilka fotek:

Pełnołuski karp 12kg

Jesiotr 13kg

18kg Grochola

Ewa, ja i moją życiówka 19.500kg

Rozmowy przy piwku… jak to źle jest na downswingu.
Wyjazdy pod namiot pomogły mi odetchnąć i nabrać trochę dystansu od ponurej pokerowej rzeczywistości. Miłośników zwierząt od razu uspokajam. Wożę ze sobą całą rybią apteczkę, wyholowane ryby są kładzione na specjalnej miękkiej macie, mają dezynfekowane wszelkie otarcia i rankę po haczyku i w doskonałej kondycji wracają do wody.
POWRÓT DO GRINDU
Odseparowanie się od pokera na 1.5 miesiąca naprawdę pomogło. Miałem sporo czasu na przemyślenie wielu aspektów, także związanych z jakością mojej gry. W drugiej połowie września wróciłem do stolików i co najważniejsze na nowo odnalazłem ochotę do gry. Ostatnie sesje były już w moim stylu, czyli długie i z dużą ilością turniejów. Wieczorami przeglądam HH, oglądam trochę filmów więc na nowo z motywacją nie ma problemów. Pojawiło się kilka dobrych wyników, m. in. 2 miejsce w 33R, turbosy w miarę się unormowały, więc z dużym optymizmem patrzę na najbliższe sesje.
Zrobię wszystko aby zadebiutować na EPT w Pradze. Na razie rozegrane satelity nie wieszczą sukcesu ale budżet jaki wyznaczyłem na satki do Pragi jeszcze się nie wyczerpał. O tyle mi zależy, że jeśli dostanę się na EPT to zagram także od razu z marszu WPT oraz Eurekę. Po prostu marzy mi się taki soczysty pokerowy wyjazd w dobrym towarzystwie. Czas pokaże, czy uda się ten plan zrealizować. W najgorszym wypadku zastanowię się nad zagraniem z direct'a samej Eureki jeśli wszystko inne zawiedzie.
POKARM DLA TROLLI
Jakiś rok temu do swojego awatara wrzuciłem zdjęcie mojej żony. Od tak, żeby jej spojrzenie z monitora dodawało mi otuchy w moich długich sesjach. Niestety ostatnio kilka razy zdarzyły mi się związane z tym bardzo nie miłe sytuację, gdy paru polskich graczy w niewybrednych słowach zaczęło pisać, co by zrobili z tą dziewczyną ze zdjęcia. Trochę to irytujące, a ponieważ nie jestem typem internetowego napinacza, nie zamierzałem się wdawać w idiotyczne dyskusje, z panami, którym najwyraźniej się nudzi. A ponieważ, nie chce mi się słuchać obrażania mojej żony, to zadanie przed jutrzejszą sesją: znaleźć nowy awatar. Jakieś pomysły?
To tyle, ode mnie. Mam wielkie marzenie, że w najbliższym odcinku będę mógł opisać Wam moje wrażenia z Pragi. Oby były opisem mojego życiowego sukcesu…


![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)
