Chorwacja

Chorwacja

Po zeszłorocznym pobycie na Majorce w tak zwanym kurorcie ?All in(clusive)? i tabunach naszych rodaków (i żeby być fair nie tylko ich) wyżerających codziennie tony jedzenia (bo szwedzki stół) i krzyczących na plaży na swoje żony i pociechy, postanowiliśmy z Wallynką tym razem spędzić urlop indywidualny. Ponadto nasz mały członek rodziny (piesek Poker) jeszcze nie latał samolotem, więc zdecydowaliśmy się na razie pojechać samochodem gdzieś bliżej. Nie byłem jeszcze do tej pory w Chorwacji, więc po szybkich poszukiwaniach wynajęliśmy w sieci apartament. Dalmacja wydawała się na mapie bardzo daleko (i podobno domy mają tam dziury po nabojach) więc postawiliśmy na region Kvarner, a dokładnie miasteczko Crikvenica koło wjazdu na wyspę Krk.

Szczerze mówiąc plaże się do naszych nie umywają, nie dość że są przeraźliwie niewygodne (skały i kamienie) to w morzu pływają jakieś kłujące stworzenia i trzeba chodzić w butach. Dodatkowo w naszej wiosce (i pewnie w większości tutejszych miejsc) plaża jest tak wąska, że nasz jamnik nigdy nie da rady stać przodem do morza :)… po prostu się nie mieści :). Morze wcale nie jest dużo cieplejsze od naszego (dla mnie każde morze jest zimne 🙂 ), ale przynajmniej jest czyste i przeźroczyste. W sumie to jeśli chodzi o akweny, które widziałem do tej pory to pod względem wygody i ciepłej wody najbardziej odpowiada mi… basen w hotelu Palms w Las Vegas :), niestety sam akwen jest tam niewielki :). Wspaniałą plażę piaszczystą widziałem w Perth w Australii, co z tego skoro dziesięciodniowy wypad w połowie zajęłaby podróż, kosztowałby tyle co lot na Marsa a w wodzie i tak pływają rekiny :D. Heh, wszędzie dobrze ale chyba w domu (w Dębkach i Białogórze) po prostu najlepiej.

Z drugiej strony jednego Chorwacji odmówić nie można, wspaniałych widoków! Wczoraj pojechaliśmy na wycieczkę i bardzo szybko wypstrykaliśmy całą baterię w aparacie. Góral lubi góry a tutejsze okolice to albo morze albo góry więc widoki mi się podobają. Pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża z zamiarem powrotu górami, niestety po wyjeździe na szczyt zepsuło się sprzęgło… Wcześniej wjechałem na jakieś wertepy i szurałem podwoziem, więc założyłem, że coś tam od spodu podziurawiłem i płyn wycieka bo sprzęgło jeszcze działało ale było praktycznie przy samej podłodze… Wrzuciłem dwójkę i w ten sposób przejechałem do apartamentu 50km bez zmiany biegu, najpierw zjazd z góry po przepaściach, potem jedno czerwone światło :), a potem wzdłuż morza. Rano okazało się, że cały płyn jest (a ten od sprzęgła to ten sam co od hamulców lol) a sprzęgło nie działa w ogóle, w dodatku próbując pojechać do warsztatu utknąłem nie mogąc wrzucić wstecznego i cofnąć kawałek pod górkę. Na szczęście ktoś mnie popchał, zjechałem trochę w dól mocując się z wrzuceniem jakiegokolwiek biegu i wtedy nagle pedał sprzęgła jak zaczarowany wrócił na swoje miejsce… Hmmmm, w lokalnym jedynym serwisie (czytaj blaszana buda obłażąca farbą) powiedzieli że jakiś cylinderek czy coś pewnie się zablokował i odblokował i spoko mam jechać tak do Polski. No zobaczymy. Przypadkiem jeszcze zauważyłem wybrzuszenie na oponie co skłoniło mnie do jej wymiany (a że są nietypowe nisko profilowe to na razie udało mi się ją tylko zamówić) więc podsumowując pomimo krótkiego pobytu dużo ciekawego się dzieje :).

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Wracając do Chorwacji, jedzenia na razie nieciekawe, imprez raczej żadnych a ceny prawdziwie Europejskie. Jak pogoda (i sprzęgło 🙂 ) pozwoli pozwiedzamy jeszcze trochę bo wygląda na to, że widoki to najmocniejsza strona Chorwacji. Aha, nie muszę jeszcze chyba dodawać, że w całej wiosce internet jest tylko w jednym miejscu i jeśli czytacie tego bloga przed 31 sierpnia (moim powrotem) to rzeczywiście nie jest to tylko plotka tylko udało mi się ten tekst stamtąd wysłać :). Oczywiście oznacza to, że z jakiejkolwiek gry nici, ale i tak żona by mi na urlopie nie pozwoliła :).

Olimpiada

Jak widać po wynikach Świat idzie do przodu i ciężko naszym zawodnikom wywalczyć nawet brązowy medal. Po bardzo słabym początku naszej reprezentacji nastąpił dobry środek (w tym świetna niedziela z czterema medalami) po czym znów zawitały głównie porażki (lecz jeszcze parę medali zdobyliśmy ale już nie tych najbardziej cennych). W grach zespołowych szło dobrze ale zakończyło się tego samego dnia w ćwierćfinałach, inni nie wytrzymali psychicznie i robili proste błędy a przeciwnicy pozostałych po prostu zaprezentowali wyższy poziom sportowy. Tym bardziej słowa uznania należą się naszym medalistom, w tym zdobywcom złotych medali: wioślarzom, kulomiotowi i gimnastykowi. Gratulacje!

Nie przepadam za oglądaniem pływania (mimo, że od czasu do czasu chodzę na basen i nawet wygrałem w Las Vegas zakład z Warsawem o przepłyniecie dwóch szerokości basenu pod wodą) to muszę w tym miejscu napisać jedno nazwisko: Michael Phelps. Ten fenomenalny zawodnik zdobył 8 złotych medali (we wszystkich konkurencjach, w których startował) poprawiając przy tym 7 rekordów Świata i został najbardziej utytułowanym multimedalistą olimpijskim wszechczasów. Wszystko to w roku 2008, gdy sportowcy każdej konkurencji trenują po kilkanaście godzin dziennie specjalizując się w jednej konkurencji lub na jednym dystansie i gdy czołówkę zawsze dzielą ułamki sekund. Jest to niesamowity wyczyn, tym bardziej, że jak to powiedział znany Rosyjski pływak Popow, Phelps jak każdy człowiek ma tylko dwie ręce i dwie nogi :). Mam tylko nadzieję, że nie wykryją tutaj jakiegoś dopingu co byłoby chyba największą porażką idei olimpijskiej (wszechczasów 🙂 ). Mam tutaj na myśli na przykład kolarstwo, które bardzo lubię oglądać, a które jest cały czas trapione problemem dopingu.

Co po wakacjach?

Po powrocie zapowiadają się pracowite miesiące aż do początku następnego roku. Najpierw 33 eventy mistrzostw WCOOP na Poker Stars , z czego zagram pewnie w 20 turniejach. Jak już wspominałem, potem krótka przerwa na rybach w Szwecji a następnie sezon EPT. Na pewno będę w Budapeszcie , Warszawie, Pradze i na PCA na Bahamach. Możliwe też, że pojadę też wcześniej na EPT do Londynu. Jak tylko skończy się pierwsza połowa sezonu EPT zacznie się druga, Deauville, Kopenhaga, Dortmund, San Remo i finał w Monte Carlo, pewnie zagram też większość z tych eventów. Mam nadzieję, że w tym roku Polacy będą jeszcze mocniej reprezentowac nasz kraj w tych imprezach i w końcu doczekamy się jakiegoś wyniku na finałowym stole!

Tak więc powodzenia w satelitach!

Pozdrawiam,

Goral

Kod do rejestracji: POKERTEXAS