Zarejestrowałem się, aby zagrać w PokerStars World Blogger Championship of Online Poker!
WBCOOP to turniej pokerowy online, w którym wziąć mogą udział jedynie blogerzy!
Kod rejestracyjny: 237477
FATALNY POCZĄTEK
W poniedziałek odbyła się satelita do piątkowo-sobotniego main eventu, czyli rebuye po 150 zł.
Jakbym wiedział jakim koszmarem się dla mnie zakończy to bym chyba z domu nie wyszedł.
Zaczęło się w miarę dobrze, na początku od razu wziąłem rebuya na podwyższenie stacka i z
wyjściowych 2000 (dwa razy po 1000 żetonów) dość szybko zrobiłem 5500. W tym momencie
do stołu usiadła moja ?ulubiona? krupierka, aby rozdawać nam karty. Czego jak czego, ale w
Hiltonie jednej rzeczy mogę być pewien ? jak ona rozdaje mi karty to już wiem, że jestem
stracony! Od żadnej innej osoby w tym kasynie nie dostałem takiej ilości ?prezentów? na stole
co od niej i jestem zwyczajnie do niej uprzedzony. Nie inaczej było i tym razem. Bad beaty
sypały się jeden za drugim. AQ przegrało mi z A5, AJ z JT, przegrywałem każdy coin flip,
lepsze pary przegrywały z gorszymi i tak w kółko. Nie nadążałem wyciągać kasy na kolejne
rebuye! Oczywiście na koniec fazy rebuy startowałem z najniższym możliwym stackiem 4k
(podwójny rebuy i addon). Nie pograłem jednak długo. Wkrótce zagrałem jakiś dramatyczny
allin z KQ i sprawdził mnie Milus z AK. Nawet trafiłem damę na flopie, ale oczywiście moja
ulubiona krupierka nie była by sobą gdyby na river nie dała asa? A więc szybki wypad z gry!
Wtorek to freezout za 550 zł. Szczerze mówiąc to grałem w nim tak krótko, że nawet nie wiem
przeciwko komu i z jaką kartą odpadłem. Jednak pomysł na grę w tym turnieju miałem taki, że
albo szybko się nabuduję, albo szybko odpadnę. Stack wyjściowy wynosił 3000, początkowe
blindy 10/20, 30-minutowe levele, turniej bez ante (!!!). Nie było więc miejsca na jakieś inne
granie niż agresywny atak od początku turnieju. Nie udało się i odpadłem chyba na trzecim
poziomie blindów.
W środę w Terminatorze za 770 zł struktura była taka sama, więc nic nie miałem zamiaru w
swojej grze zmieniać. Albo szybki double up, albo przesiadka na cash games. No i nawet była
okazja do realizacji mojego planu. Na buttonie dostałem AK, do mnie same limpy, więc mocno
podbiłem. Nagle po samych foldach gość siedzący przede mną mnie przebija. Graczem jest
solidnym (wygrał turniej dzień wcześniej), więc nie może być mowy o słabej ręce u niego.
Miałem więc dwa wyjścia ? all in albo fold. Ale jakoś nie umiem w turniejach turbo zrzucać
AK preflop, więc zagrałem all in licząc na coin flipa. I tak się stało, rywal pokazał mi QQ.
Flop dobry dla nas obu ? Qxx, wszystko w pikach do mojego asa pikowego na ręku. Miałem
więc kilka outów na kolor. Jednak na turnie spadła kolejna dama kompletująca karetę rywalowi
i było pozamiatane. Ale zostało mi jeszcze 650 w żetonach, więc grałem dalej. Za chwilę
potroiłem stack, gdy z moim K9 dostałem flopa K99 i licząc na bounty za mnie Woy dołożył
mi z K7. Za chwilę już mnie jednak w turnieju nie było. Podbiłem do pustego stołu z buttona
z KTs. Dołożył tylko small blind i razem obejrzeliśmy flopa AKT. Prosta akcja ? all in. Call
od rywala z AJ, dama dająca mu strita spadła już na turnie i wylot z turnieju.
No nic, trzeba próbować dalej. Czwartek, omaha za 1500 zł. Pierwsze rozdanie i dostaję AAKQ
w dwóch kolorach! Oczywiście raise preflop, oczywiście flop kompletnie mi nie pasujący i
pierwsze oddane żetony. Za chwilę kolejny przegrany pot i już mam tylko pół stacka z 5000
żetonów na start. Co prawda odrobiłem trochę już kilka rozdań później, aż w końcu przyszło
rozdanie, po którym kolejny turniej skończył się dla mnie szybko. Dostałem AJ53 double suited.
Sejo podbił preflop, kilka limpów, dołożyłem i ja. Flop dla mnie świetny ? A52, w tym dwa
kiery, a u mnie AJ w kierach. Mam więc dwie pary, draw do nutowego koloru i gutshota do
strita. To się musiało tak skończyć ? all iny z Sejem, który miał oczywiście na ręku AAxx i
trafił seta. Ja oczywiście żadnego ze swoich outów nie trafiłem i mogłem już udać się na stolik
cashowy? W sumie to nawet nieźle się to skończyło, bo akurat tego dnia w kasynie byli jacyś
Finowie, którzy za wszelką cenę chcieli ?action? na stole, więc stolik 5/5 dealer?s choice stał się
dla nich poligonem doświadczalnym w gry hi/low, o których nie mieli zielonego pojęcia (choć
trzeba przyznać, że w omahę hi grali naprawdę dobrze). Nie mogło się to skończyć inaczej niż
wielkimi potami preflop typu 6-way all in!! Generalnie wieczór był dla nas udany 🙂
MAIN EVENT CZYLI SUKCES NA KONIEC
W piątek rozpoczął się main event festiwalu z wpisowym 3520 zł. Zagrało w nim 37 osób,
co dało pulę nagród w wysokości prawie 120.000 zł. Wśród graczy w zasadzie sami znani
pokerzyści m.in. Góral, Żelik, SC, kilku graczy z grubego stołu i cała warszawska czołówka.
Losowanie nie było dla mnie zbyt łaskawe, bo od razu trafiłem na stół z Żelikiem i Milusem,
zaraz dosiadł się też Góral, był też Sameer z grubego stołu. Zapowiadało się więc wesoło. Od
początku Żelik zaczął swoją grę i terroryzował stół wiecznymi raisami, czym szybko zbudował
sobie niezły stack. Na stole mieliśmy jednak jednego gracza (stały uczestnik turniejów w
Hiltonie), który nie dość, że gra dość niekonwencjonalnie to na dodatek niesamowicie szła mu
od początku karta. Potrafił więc np. tylko limpować JJ czy QQ, aby po riverze pokazywać nutsy
z flopa. Grało się więc ciężko. Utrzymywałem swój stack początkowy 10k przez dłuższy czas
i czekałem na możliwość podjęcia grubszej akcji, ale karty mi za bardzo nie szły, więc nic się
nie działo. W końcu doczekałem się AA i zwinąłem grubszą pulkę walcząc z Milusem na
bardzo niewygodnym dla mnie boardzie KxxKQ. Na szczęście wyszedłem z opresji wygrany.
Potem miało miejsce pierwsze duże wygrane rozdanie. Wszedłem do multipota z 87 i spadł
flop JT9, w tym dwa kiery. Siedziałem gdzieś na MP, a niekonwencjonalny gracz, o którym
pisałem wcześniej otworzył licytację betem z BB. Chcąc wiedzieć gdzie jestem z moim stritem
mocno przebiłem. Reszta graczy wywaliła karty, on sprawdził. Blotka na turnie dała mi szansę
na kolejne uderzenie, więc znowu parę tysięcy wylądowało na stole i ponownie doczekałem się
sprawdzenia. Biło mnie KQ i Q8 i oczywiście mój rywal spokojnie mógł mieć takie karty u
siebie, bo jego zakres był bardzo szeroki. Gdy spadł więc kolejny blank na river nie biłem już
dalej, bo mógł mi dać tylko z lepszą ręką. Pokazał QJ i pula poszła w moim kierunku. Potem
kolejnego dużego pota, po którym zaliczyłem double up wziąłem z moim 66. Na flopie Q96
w tęczy trafiłem seta, Milus miał KK i skończyło się all inami na flopie. Król się nie pojawił,
a ja nagle miałem przed sobą 40k przy średniej około 15k. Szybko obliczyłem sobie, że taki
stack spokojnie wystarcza na dotarcie do FT, więc od tej pory szanowałem żetony i wchodziłem
do akcji tylko z dobrymi rękoma lub przy dobrze trafionym flopie.
Kolejni gracze odpadali
(w tym Żelik, który oddał sporo z AK przeciwko AA Górala i nie odrobił już potem strat),
zlikwidowano nasz stół i trafiłem na stolik z mocno nabudowanym SC. Jest to gracz, przeciwko
któremu gra jest cholernie ciężka, a jak już ma spory stack przed sobą to nie waha się go używać.
Jednak los chciał, że SC przegrał sporą pulę tuż po moim przyjściu na stół i musiał trochę się
uspokoić. Ja zgarniałem małe pulki betami preflop i stack doszedł do 50k. Za chwilę na miejscu
11 odpadł Góral i utworzono jeden stolik. Mieliśmy grac albo 10 leveli (po 45 minut każdy) albo
do wyłonienia finałowej dziewiątki. Na 13 minut przed końcem 10 poziomu blindów odpadł
jeden gracz i wyłoniliśmy stół finałowy main eventu.
W sobotę, po krótkim śnie (FT zaczynał się już o 15, a grę skończyliśmy około 4 rano) znowu
stawiliśmy się do kasyna w Hiltonie. Na stole finałowym znaleźli się m.in. SC, Serginho,
Lukro, Sameer, Will i Janusz (dwaj ostatni to stali gracze turniejowi w Olympicu). Tak się
złożyło, że największe stacki mieli ?regularsi z Olympica? (jak ładnie ujął to Lukro) czyli
Serginho, Lukro i ja ? wszyscy mieliśmy ponad 50 tysięcy w stackach. Prawdziwej sztuki
dokonał Sameer ? przy blindach 150/300 przegrał wielką pulę i zostało mu jedynie 800
żetonów, a mimo wszystko odrobił straty i z dobrym stackiem znalazł się na FT. Najmniejszy
stack miał z kolei Janusz, który jednak już za moment rozpoczął prawdziwą ofensywę na
stół finałowy!! Z wyjściowych 20.000, które miał przed sobą szybko zrobił cztery razy tyle
i nie miał zamiaru na tym poprzestać. Przez 5 godzin gry dostał on na rękę z 20 razy pary
z przedziału TT-AA, o niższych parach czy kartach typu AK, AQ czy AJ nie wspominając.
Żarło mu niesamowicie, czegoś takiego to ja jeszcze nie widziałem! Janusz zmasakrował
stół kolekcjonując kolejne stosy żetonów przed sobą.

Odpadli dwaj pierwsi gracze i przyszła
pora na bubble?a. Pech chciał, że to ja byłem sprawcą nieszczęścia Sameera, gdy doszło do
all inów preflop. Moje AJ nie miało większych szans z jego AK, tym bardziej, że flop spadł
AKT. Zacząłem jednak błagać pokerowych bożków o damę i na river spadła szczęśliwa dla
mnie karta. W tym momencie wszyscy byli już w kasie. Na szóstym miejscu odpadł SC, gdy
jego TT nadziało się na QQ u Janusza. Piąty pożegnał się z turniejem Serginho, gdy jego
all ina sprawdziłem z parą szóstek na ręku. Sergio pokazał K6, ostatnia szóstka spadła na flopie
i mój set wyrzucił Serginha z turnieju. Czwarty odpadł Will i zostało nas trzech. Janusz mający
już przed sobą około 300k (ze wszystkich 370k w grze), Lukro mający około 25k i ja mający
przed sobą około 40k. Blindy były już na poziomie 3000/6000 ante 500. Gdy będący na SB
Lukro zagrał all in ja zobaczyłem na ręku A2. W sumie nie za mocno, ale zawsze to as, a Lukro
to gracz agresywny w końcowej fazie turnieju i jego zakres rąk mógł być bardzo szeroki. Tak
więc sprawdziłem, a Lukro pokazał T8. Flop dał nam T2x, river to as i zostaliśmy z Januszem
we dwóch. Miał nade mną przewagę w żetonach mniej więcej 4 do 1, ale zaproponował mi deal
50/50, na którym zyskiwałem finansowo oddając mu pierwsze miejsce i puchar za wygraną.
Taki układ mi pasował i skończyłem turniej na drugim miejscu dzieląc się wygraną z Januszem.
W związku z tym, że i tak wiadomo, jakie były wygrane w turnieju to mogę podać, że za drugie
miejsce dostałem po dealu 33.000 zł.
Tak więc cały tydzień niepowodzeń podczas festiwalu zrekompensowałem sobie w main evencie.
Doliczając do tego dość dobre cashówki na dealer?s choice można tydzień zaliczyć do udanych.
Teraz od czwartku Unibet Open. Oby tam też udało się dojść do FT?


![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)
