?POKER BRAT? W AKCJI
Kim jest Phil Hellmuth chyba nikomu nie trzeba mówić. Jedno słowo tu wystarczy ? legenda.
Nie ma innego pokerzysty, który jest zarówno tak samo podziwiany jak i krytykowany. Jest
najlepszym obecnie graczem turniejowym w texas holdem, zdobywcą aż 11 bransoletek WSOP,
lista jego sukcesów przy pokerowym stole jest długa jak Amazonka. Ale oglądając ostatnie
odcinki WSOP zacząłem się zastanawiać jakim naprawdę człowiekiem jest Phil Hellmuth. Jego
kilka wybryków podczas lipcowego występu w Main Evencie spowodowało u mnie trochę
mieszanych uczuć. Uwielbiam oglądać Phila w akcji, każda jego obecność przy stole wróży
nie lada emocje zarówno dla graczy jak i widzów. Ale tym razem chyba lekko przesadził?
Zaczęło się od akcji, w której Phil podbił z parą ósemek na ręku. Sprawdził go gracz z QTs i
zostali w grze we dwóch. Flop J96 oczywiście nie wystraszył Phila, który zagrał c-beta i dostał
szybki call. Ósemka na turnie spowodowała oczywiście lawinę akcji. Phil przeczekał, Adam
Levy zagrał i dostał call. Po nic nie zmieniającej dwójce na river Phil sam zagrał value beta,
dostał raise i chcąc nie chcąc sprawdził. Gdy zobaczył nutsa u przeciwnika dostał szału, zaczął
biegać, krzyczeć, narzekać i ? przede wszystkim ? obrażać swojego przeciwnika nazywając go
głównie idiotą. Główne założenie całego potoku słów, który wyrzucił z siebie Phil? ?Co za idiota
wchodzi w jego podbicie z QT??. Lol! Nie wiem czy bardziej chodziło o to, że to on podbijał
czy o to, że dama z dziesiątką to słaba ręka?
Akcja numer dwa miała miejsce w momencie, gdy Phil ze swoim KTs próbował na boardzie
5A2A6 wyblefować z rozdania gracza mającego jedynie 75 na ręku. Sam nie trafił swojego
koloru i para piątek do dwóch asów na flopie starczyła Valikoskiemu do wygrania sporej puli.
Phil ponownie dostał spazmów! Tym razem jego przeciwnik został nazwany idiotą z Europy
Północnej, a nasz bohater miotał się po całej sali jak lew po klatce. Cały stół miał niezły ubaw
z biednego Phila, a ten złapał chyba niezłego tilta, bo przeżywał tą akcję jak żaba okres?
Kolejny raz Phil nie wytrzymał gdy na boardzie 855T7 zagrał po riverze ze swoją para szóstek
i został sprawdzony przez gracza z J8. Oczywiście para ósemek jest lepsza od pary szóstek i
Phil po raz kolejny oddał rywalowi żetony. Tym razem Brandon Cantu dowiedział się, że to on,
Phil Hellmuth jest TYM Philem Hellmuthem i obiecuje mu rewanż za takie zagranie. Cantu
tylko się uśmiechnął? Nie ma to jednak jak zemsta Phila ? Cantu już niedługo podwoił go, gdy
Phil trafił na river kolor.
Ale apogeum Phil osiągnął w chwili, gdy dosiadł się na stół telewizyjny i usiadł obok starego
znajomego Mike?a Matusowa. Już sama obecność tych dwóch graczy siedzących obok siebie
zwiastowała nieuchronną akcję przy stole. I stało się, choć akurat Mike był tutaj tylko osobą
obserwującą wszystko z boku. Rozdanie zaczęło się od dość ? wydawało by się ? nietypowego
zagrania mocno nabudowanego gracza z Rumunii, Christiana Dragomira. Przy blindach 12/24k
podbił on do 80k z? T4s! Nietypowe? Być może, ale ten właśnie gracz zagrał z tą ręką już po
raz kolejny, wcześniej rozgrywał ją choćby przeciwko ?Chino? Rheemowi. Tym razem trafił
na Phila i jego AK. Hellmuth przebił do 255k i dostał call! Tego się raczej nie spodziewał i
gdy zobaczył flop T97 tylko zaczekał. Dragomir nie miał zamiaru czekać ? natychmiast zagrał
za 300 tysięcy, a Phil gdy tylko zobaczył, że jego przeciwnik sięga po żetony zaczął swoje
śpiewki (mówiąc niby do Matusowa). Mocno zdegustowany wyrzucił swoje karty pokazując
AK, na co Matusow zawołał do Dragomira ?Pokaż blef!?. Rumunowi nie trzeba było tego dwa
razy powtarzać! Z wyrazem triumfu na twarzy rzucił swoje T4 na stół. W tym momencie cały
stół zaczął się głośno śmiać, publiczność wybuchła głośnym rykiem, a jedynym nieszczęśliwym
człowiekiem na sali był Phil. Oczywiście nie mógł on zostawić tak całej sprawy. Rozpoczął
dyskusję z Rumunem o tym, jakim to idiotą on nie jest. Dragomir grzecznie odpowiedział mu,
że może jest on idiotą, ale za to idiotą z dużym stackiem, którego Hellmuth przed sobą nie
posiada. To ostatecznie wywołało wybuch śmiechu i wkurzenie gwiazdora. Wściekły Phil
rozpoczął zmasowany atak na Christiana, ale odważny Rumun nie chciał być chłopcem do bicia.
Tak więc Phil dowiedział się od niego, że to jego sprawa jak on wydaje swoje 10.000$ i niech
mu Phil nie zabrania ich wydawać tak, jak on sam chce, tym bardziej, że sam ma turniej za
darmo! Skończyło się oczywiście karą dla Hellmutha i przymusowym sitoutem? Całą akcję
najlepiej skwitował Matusow mowiąc ?Dziękuję Ci Boże za Phila Hellmutha!?. LOL!
Dlaczego o tym wszystkim opowiadam? Choćby dlatego, że zacząłem się zastanawiać do czego
miało prowadzić całe to zachowanie Phila. Chciał zrobić show? No to mu się z pewnością udało!
Kamery od zawsze chciały go złapać w takich sytuacjach. Ale czy jest jakieś drugie dno? Czy
to może chora ambicja Hellmutha nie pozwala mu już spokojnie godzić się z porażkami z
mało znanymi pokerzystami? Może ponadnaturalnie wybujałe ego nie daje mu myśleć, że ktoś
jest w stanie z nim wygrać? A może zwyczajnie zaczął zbyt często tiltować? Może pogoń za
kolejnymi rekordami wywiera na nim taką presję, z którą sobie nie potrafi powoli radzić?
Ciekawy jest fakt, że on nie ma takich reakcji i zachowań gdy w rozdaniu przegrywa do kogoś
znanego w świecie pokerowym. A więc może to brak szacunku do mniej znanych rywali?
A może w tym pozornym szaleństwie jest metoda.
Na plus Philowi trzeba zapisać jednak dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że mimo wszystkich
przeciwności losu grał w turnieju bardzo długo i odpadł dopiero na 45 miejscu grając przez
większość turnieju z short stacka. To duża sztuka i zapewne w jego sytuacji wielu pożegnało
by się dawno z grą. Druga sprawa to fakt, że następnego dnia Phil sam poszedł do stolika,
przy którym grał Dragomir i naprawdę szczerze go przeprosił mówiąc, że jego pokerowy nick
Poker Brat (czyli Pokerowy Bachor) powinien mu powiedzieć wszystko. A więc może jest
jeszcze szansa dla Phila?? Jest wielkim graczem, może jeszcze zostanie równie wielkim
człowiekiem. Czas pokaże?
PORA UDERZYĆ SIĘ W PIERSI
Tym trochę długim wstępem musiałem zrobić sobie lekką zapowiedź. Skąd pomysł na napisanie
o Philu? Ano stąd, że już wielokrotnie mówiłem, że uwielbiam Phila, jego grę i ? co tutaj chyba
najważniejsze ? jego zachowanie. No cóż, o ile showmanem jest świetnym to oglądając relację
z WSOP 2008 zdałem sobie sprawę z tego, że ja w zasadzie? zachowuję się bardzo często przy
stole jak Phil! Krótko mówiąc strzelam focha po przegranej z jakimś no-name?m siedzącym
ze mną przy stole pokerowym jakby wygrana mi się z jakiegoś powodu należała. Gorzej, że ja
na pewno nie gram tak dobrze jak Hellmuth, więc na tym podobieństwa by się kończyły. Ktoś
ostatnio napisał pod którymś artykułem ?Phil Hellmuth ? amerykański Jack Daniels?. No tak,
zaczynam się zgadzać z tą opinią. Na moje usprawiedliwienie napiszę tylko, że bardzo długo
ten sam problem miałem grając w bowling, byłem chyba jedynym prawdziwym ?bad boy? na
polskich kręgielniach. Każdy nieudany rzut, każdy pozostawiony kręgiel, każda porażka, każdy
mój błąd ? wszystko to wywoływało u mnie podobną reakcję. W bowlingu oznaką ?tiltu? jest
najczęściej kopnięcie w podajnik do kul i wierzcie mi, że nie było chyba podajnika w tym
kraju, który nie miał by na sobie odcisku moich wielkich butów. Było też rzucanie ręcznikami,
walenie kulami w podłogę czy kopanie stołków. Wszystkie metody dobre, aby odreagować
chwilowy stres. Ale po jakimś czasie nauczyłem się, że to tylko przeszkadza w dalszej dobrej
grze i jeden czy dwa błędy nie muszą przekreślać dobrego występu w całym turnieju. Pomogło.
Teraz postanowiłem nie reagować tak nerwowo podczas moich występów pokerowych. Zdaję
sobie sprawę, że osiągnięcie tego celu w moim przypadku łatwe nie będzie, ale przynajmniej
się postaram. Nie należę do graczy, którzy po przegranej w sieci rzuca komputerem, niszczy
klawiaturę albo łamie kolejne myszki. Każde odpadnięcie z turnieju przyjmuje raczej na miękko
denerwując się tym faktem najwyżej kilka krótkich chwil. Ale kto się nie denerwuje? Dlatego
w grze na żywo tez mam zamiar przyjmować bad beaty ze spokojem i generalnie wyluzować.
Jak to się skończy? Zobaczymy?
Na razie mam za sobą pierwszy test a?la Phil Hellmuth v Christian Dragomir. Środowy turniej
w Hiltonie, freezout za 220 zł, 7000 żetonów na start, blindy 30-minutowe. Od początku
turniej ten układał się dla mnie znakomicie. Mimo kilku dobrych graczy na stoliku postanowiłem
grać agresywnie i prowadzić grę na stole. Sam nie wierzyłem, że może mi się to tak udać. Krótko
mówiąc przez pierwszą godzinę masakrowałem stół!! Siadało mi wszystko co tylko mogło i
jak już byłem w rozdaniu to go raczej nie przegrywałem. Oddawałem mało, zabierałem dużo i
stack bardzo szybko urósł mi do około 32000. W tym turnieju to już prawie pewny stół finałowy,
a to był początek gry! Odpadali kolejni gracze i nastąpiła redukcja stołów. Do naszego dosiedli
się nowi gracze, w tym Stanko, mocniej nabudowany ode mnie. I od razu na samym wstępie
przegrałem do niego wielką pulę! Moje AJ nie dało rady jego A4 na boardzie A94 J 4. I tak się
cieszyłem, że nie przegrałem wszystkiego tylko sprawdziłem czujnie river. No ale chwila radości
nie trwała długo. Przy blindach 150/300 jeden z nowych przy stole podbił do 1100, a ja na SB
podniosłem sobie dwa asy. Przeanalizowałem sytuację ? za mną big stack Stanko, który dołoży
ze wszystkim i podbijający gracz, którego nie znam, ale ma też dużo żetonów. A więc spora
szansa na zdobycie od jednego z nich sporej ilości chipsów. Postanowiłem więc tylko sprawdzić
i grać ewentualnie trapa na jednego z nich. Ryzykownie, ale z dużą szansą na spory zysk. Flop
przyjaciel ? A52 w tęczy. Mam więc seta asów!! Czekam ja, czeka Stanko, a trzeci gracz gra za
2100. Jeśli ma asa z dobrym kickerem odda mi wszystko co może ? myślę sobie ? więc lekko
podbijam do 4700. Stanko folduje swoje karty, a mój rywal po dłuższej chwili sprawdza. A ja
nie czekając nawet na turn gram swojego all ina, bo i tak co by tam nie wyszło to mam potężną
rękę. Na turn spada czwórka i w tym momencie mój rywal mówi, że sprawdza i pokazuje mi co??
J3 off!! WOW!! River nie paruje stołu i odpadam z turnieju. I mając w głowie cały czas Phila
i jego akcje grzecznie powiedziałem chłopczykowi ?Graj tak dalej?, ?Nice call? i ?Zapraszam na
cashówki? po czym odszedłem od stolika. Byłem z siebie dumny, normalnie dostałby grubą
wiąchę i dowiedziałby się o sobie rzeczy, o których sam nie miałby pojęcia. Na dodatek dziś
dowiedziałem się, że ten koleś wygrał cały turniej czekając najpierw aż Mario sam zamiecie cały
stół z przeciwników, a potem wygrywając z nim HU od stanu 25k ? 295k dla Maria!! Ale jak się
wygrywa takie rozdania (potem w HU też w takich podobno brylował) to można wygrać zawsze.
Mam nadzieję, że już na następnym turnieju wpadnie mi w łapy i odbiorę sobie wszystko z
nawiązką!


