TURCJA PO LATACH
Jestem w Turcji już trzeci raz i gdyby do tej pory ktoś się mnie zapytał, co myślę o tym miejscu to zawsze i wszędzie odpowiedziałbym jedno ? raj na ziemi. Ale po tych kilku dniach pobytu zaczynam jednak ? z wielkim żalem ? zmieniać trochę swoją opinię na temat Alanyi i samych Turków. Niestety na gorsze. Turcja od mojego ostatniego pobytu tutaj przeszła wielkie zmiany, które widać gołym okiem na każdym kroku. Pierwsza podstawowa ? denominacja, a co za tym idzie o wiele większe ceny na wszystko co się da. Jeden lir turecki to teraz w zasadzie równowartość jednego dolara! I o ile jestem w stanie zrozumieć podwyżki cen to na pewno nie mogę przetrawić zmiany w mentalności Turków. Do tej pory za każdym razem spotykałem tutaj samych miłych, uczynnych i sympatycznych ludzi. Teraz wszędzie rzuca się w oczy chęć Turków na wywalenie głupich turystów na parę euro. I nawet się z tym nie kryją! Próbują oszukiwać prawie na każdym kroku. Podnoszą sztucznie ceny, bo może się ktoś nie kapnie i zapłaci. Pieniądze chcą za wszystko co się tylko da. Ostatnio szczytem takiego sposobu myślenia były trzy różne ceny na takim samym soku w sklepie!! Ale prawdziwy szok przeżyłem dopiero w aquaparku.

"Water Planet" ? bo tak nazywa się to wodne miasteczko ? otwarty został równo siedem lat temu, tuż przed moim ostatnim pobytem tutaj. Gdy pojechaliśmy tam na wycieczkę byliśmy pod wielkim wrażeniem, bo naprawdę było co podziwiać. Chcieliśmy więc zaliczyć aquapark i tym razem. To co zobaczyliśmy powaliło nas z nóg! Najpierw wejście, a tu dwóch ochroniarzy trzepie wszystkie torby, siatki i plecaki w poszukiwaniu "swoich" napojów i jedzenia. Zostały nam więc zabrane zarówno woda, jak i banany czy słodkie bułeczki dla dzieci. Dlaczego? To się wyjaśniło już w środku. Przykład ? puszka Coca Coli kosztuje 3 euro, a obleśny hamburger około 8 euro. No, ale jak turysta spragniony i głodny to i tak zapłaci, nie? Los chciał, że akurat tego dnia w Alanyi były rekordowe upały i temperatura w cieniu wynosiła 46 stopni Celsjusza w cieniu. W słońcu dochodziła do prawie 60 stopni i naprawdę nie dało się oddychać… Dobry biznes?? OK, rozumiem, za komfort trzeba zapłacić. Ale co z tym komfortem? Aquapark po siedmiu latach to prawie ruina! Widać, że nikt nie inwestował przez te lata w infrastrukturę, tylko ciągnął zainwestowaną kasę. Farba w basenach odłazi płatami, na metalowych schodkach do zjeżdżalni czai się rdza i zapewne tężec, a większość plastikowych leżaków pokryta jest zwyczajnym grzybem! Nie taki obrazek miałem w pamięci…
ZADYMY POLSKO-TURECKIE
Wracając do samych Turków… Wczoraj miały miejsce dwa zdarzenia, które ewidentnie mnie zniesmaczyły i ostatecznie mocno zagotowały. Najpierw poranna akcja na basenie. Tutaj kilka słów wprowadzenia. Na naszym basenie (jak zresztą na większości basenów w tutejszych hotelach, bo ten problem nie dotyka wyłącznie nas) jest niestety niewiele leżaków i trwa o nie prawdziwa walka. Walka ta polega na tym, że leżaki rezerwowane są poprzez nocne wrzucanie na nie swoich ręczników, żeby rano nikt na te leżaki się nie władował. Tak zrobiłem i tym razem, bo nie uśmiecha mi się potem siedzenie w pokoju zamiast nad basenem. Rano jak zwykle schodzimy na dół na basen, a tutaj na naszych leżakach siedzi jakieś towarzystwo w osobach dwóch lasek i jednego kolesia, rodem z Turcji. Zastosowałem więc akcję "wypad z baru" i ich rzeczy pofrunęły na dwa sąsiadujące leżaki, które również zajmowali. Oczywiście wywiązała się jakaś pyskówka, coś tam pogadali, twierdząc, że to oni zajęli te leżaki dla siebie. Ale, jako że nie chcieli kompletnie słuchać co się do nich mówi, olałem temat, położyliśmy się na leżaczkach i zacząłem sobie spokojnie czytać książkę. Nagle nad moim leżakiem zaczął wymachiwać łapami jakiś kurdupel, klnąc przy tym niemiłosiernie. Krótko mówiąc ? czwarty z tej ekipy, bardziej nerwowy zapewne, kazał mi się wynosić z jego leżaka. Wszystko by było fajnie, bo nawet nie miałem zamiaru wstawać, gdyby nie fakt, że rzucił się nagle z łapami również w kierunku mojej żony. A tego już nie wytrzymałem… Gość już miał dostać w papę, gdy pomiędzy nami stanął jego koleś (który zaczął mi klarować, że jak chce się bić z tamtym to muszę i z nim! LOL!) oraz moja szanowna małżonka łapiąca mnie wpół i odciągająca od całej akcji. Ale mi już się zapaliła kontrolka i raczej skończyło by się mordobiciem, gdyby nagle na basen nie wkroczył menadżer hotelu z ochroniarzem… Morał ? Polak jest winny w starciu z Turkiem, moja wersja wydarzeń nie została nawet wysłuchana, a menadżer powiedział mi tylko, że jak się nie uspokoję to on zaraz zadzwoni na policję. No i wydymanu… Wpieprzony jak cholera, z poziomem adrenaliny jak po skoku z bungee wróciłem do pokoju…
W ramach odprężenia pojechaliśmy ze znajomymi na mały shopping do centrum Alanyi. Bazar w tym kurorcie jest chyba znany na całym świecie, bo można tu kupić dosłownie wszystko. Mój serdeczny przyjaciel Dawid, z którym znam się od lat wielu, nie należy do ludzi, którym można podskakiwać bezkarnie. Facet ma potężną posturę, łamie obcęgi w rękach, a najcięższą kulą bowlingową rzuca jak piłeczką do ping ponga. No i tenże Dawid zapragnął nabyć drogą kupna kilka koszulek u jednego ze sklepikarzy. Problem polega na tym, że znaleźć na niego odpowiedni rozmiar to sztuka, bo rozmowę trzeba zacząć od XXL lub wyżej. Ale uparty sklepikarz na siłę próbował mu wmówić, że jego koszulki XL są idealne na Dawida! Zaczął mu przykładać kolejne T-shirty do ciała, na co wkurzony już Dzidziuś odpowiedział w końcu delikatnym odepchnięciem rąk Turka z kolejną koszulką. Ten zareagował jakby go piorun strzelił! Złapał Dawida za ramię, w geście na pewno nie wróżącym pokojowych zamiarów, zaczął coś bredzić, że jak nie chcemy nic kupować to po co oglądamy, więc Dawid spokojnie jak nigdy mówi do mnie "K..a, spadamy stąd". A sklepikarz na to dostał furii! Mówi do nas, że on wie, co oznacza nasze piękne słowo na "k" i że go obraziliśmy! Powiem tak ? gdyby ta sytuacja miała miejsce w każdym innym miejscu na Ziemi to Turek już by nie miał paru zębów, bo Dzidziuś się prawie zagotował i lampka już się świeciła jasnym światłem! Ale pomny mojej opowieści z porannego dymu na basenie tylko popukał się w głowę i opuściliśmy sklepik nerwowego tubylca… Dawid stracił jednak ochotę na jakiekolwiek zakupy w Turcji…
MIMO WSZYSTKO…
No nic, głupie zdarzenia nie mogą nam popsuć przecież urlopu! A bawimy się naprawdę dobrze i tego rodzaju zgrzyty nie mogą tego zmienić. Kilka dni temu byliśmy na całodniowym rejsie statkiem po wybrzeżu Alanyi i było naprawdę super! W związku z upałami co jakiś czas była przerwa na kąpiel pośrodku morza, załoga zabawiała nas przez kilka godzin, w czym brylował głównie jeden z jej członków, nazywany przez kolegów "Spaghetti Rambo". Faktycznie, gość wyglądał jakby był miniaturą Sylwka S. Za to wyprawiał w wodzie takie rzeczy, że głowa boli! Mi osobiście najbardziej podobał się pokaz skoków ze skał do morza w jego wykonaniu, bo rzadko można oglądać takie obrazki. Było świetnie! O aquaparku już wspominałem i pomimo wszelkich braków bawiliśmy się nieźle. Jeśli chodzi o zjeżdżalnie to mają ich tam sporo, więc jest na czym wariować i byłem przez moja córkę zamęczany kolejnymi podróżami po schodach do kolejnych wodnych atrakcji.
Niestety doskwiera mi brak pokera! Co prawda softy pokerowe pracują bez zarzutów, ale nie mam zwyczajnie czasu na grę. Zresztą w takim upale robienie czegokolwiek innego poza kąpielami w basenie to głupota. Jedyny kontakt z kartami mam więc grając w makao z moimi dziećmi 🙂 Nie za bardzo mam również jak śledzić igrzyska w Pekinie, bo mam w TV tylko niemiecki Eurosport, ale na szczęście moi koledzy nie opuszczają mnie w potrzebie i smsami informują mnie o medalach i porażkach naszych sportowców. Dziś na szczęście, w ostatniej chwili, wygrałem side beta z Soprano po dwóch srebrach naszych sportowców tuz przed zakończeniem igrzysk! Żałuję bardzo, że nie mogę być równocześnie w Kędzierzynie na turnieju organizowanym przez WiśniewskiPoker.com i powalczyć w dwóch eventach. Na szczęście moi koledzy tam są i walczą ? wczoraj pierwszy Turek wygrał Jani i pojedzie ze mną do Mediolanu!! Gratulacje Jasiu! A ty Pawciu też powalcz dzisiaj! Jak wygrasz będzie nam razem weselej!
PS. Na specjalne życzenie ? dziś załączam zdjęcia mojej żonki Gosi. Matej, doceń! 🙂

![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)
