Fold AK preflop na wysokich blindach

Dzisiaj przedstawiamy artykuł jednego z naszych czytelników, w którym przedstawia on bardzo ciekawą sytuację turniejową, która obrazuje jak złożoną grą jest Texas Holdem i jak wiele czynników ma wpływ na podejmowane decyzje. Zapraszam do lektury tekstu Wojtka "Ad" Zajkowskiego.

Najbardziej znaną anegdotą o AK w światku pokerowym jest powiedzenie, że wygląda bardzo ładnie, ale rzadko wygrywa ? zupełnie jak Anna Kurnikova. O ile porównanie to powoli przechodzi do lamusa, gdyż już coraz mniej osób pamięta, że po światowych kortach biegała kiedyś taka tenisistka jak wspomniana rosyjska piękność, to świadomość niedoskonałości AK głęboko zakorzeniła się w umysłach wielu pokerzystów. I chociaż ?obawa? przed tą ręką jest całkiem uzasadniona, to w większości przypadków jest również znacznie przesadzona. Prawda jest taka, że wszystko zależy od okoliczności ? w deepstackowej grze cashowej należy być z nią bardzo ostrożnym, natomiast w turniejach na wysokich blindach i przy niskim M jest praktycznie nie do zrzucenia. Muszę się przyznać, że w środowisku warszawskim, jeśli chodzi o grę turniejową, jestem chyba jednym z największych wyznawców kultu AK, a jednak na jednym z ostatnich turniejów udało mi się ją wyrzucić w sytuacji zdawałoby się idealnej do zagrania? Przeanalizujmy to ciekawe rozdanie?

Stół finałowy turnieju live na 70 osób. Zostało ośmiu graczy. Mam drugi najkrótszy stack, w ilości ok. 16k żetonów przy blindach 400-800 ante 100. Po mojej lewej siedzi największy short, ma około 10k. Jestem na SB, dostaję AKs i zanim nadążam nacieszyć się świetną okazją do zallinowania, akcja na stole rozpędza się jak szalona. Niezły, agresywny gracz turniejowy z UTG all-inuje się za ok. 18k. Sprawdza go swoim all-inem za 21k murkowaty cut-off, a chwilę później, o zgrozo, po lekkim zawahaniu wszystkie swoje żetony na środek stołu przesuwa button, który ma około 100k. Co teraz? Easy call ? w końcu jestem shortem i albo się poczworzę i walczę o pierwsze miejsce, albo wracam do domu bez wyrzutów sumienia, bo nic nie dało się zrobić?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Niestety nic bardziej mylnego ? po tej akcji jestem prawie pewien, że jeśli wygram, to i tak połową puli będę musiał się z kimś podzielić. Dużo bardziej prawdopodobne jest, że przynajmniej jeden z przeciwników ma AK, niż to, że wszyscy mają pary. Tak więc wychodzi na to, że mogę co najwyżej się podwoić i to też pod warunkiem, że złapię jedną swoją figurę z 4 pozostałych w talii, a żaden z pozostałych przeciwników nie złapie swojego seta (przy realistycznym założeniu, że dwóch ma pary, a jeden AK) ? nie wygląda to już tak różowo jak na początku? ?No dobrze? ? ktoś powie ? ?ale przecież turnieje trzeba grać zawsze o zwycięstwo, a nie o przesunięcie się o jedno czy dwa miejsca w kasie? Cóż? filozofia zasadniczo słuszna, choć również od niej są wyjątki?a ten przypadek do tej grupy z pewnością należy ? zwróćmy uwagę na jeszcze jeden, nie mniej decydujący aspekt ? wszystkie trzy all iny obecne w tym rozdaniu mnie pokrywają. Znaczy to ni mniej ni więcej, niż to, że jeśli przegram, to niezależnie od tego kto wygra, odpadnę jako ósmy. Jeśli sfolduję zaś, mogę w najlepszym przypadku nie dość, że przesunąć się o 2 pozycje, to mieć jeszcze przy stole jednego większego ode mnie shortstacka. Wbrew pozorom umiejętność ?wślizgiwania się? miejsce po miejscu w płatnych jest równie ważna jak umiejętność wygrywania turniejów. Rozdanie skończyło się dla mnie szczęśliwie ? UTG pokazał ósemki, cut-off spodziewane AK, a big stack rzucił na stół QQ i wyeliminował dwóch graczy.

W turnieju często trzeba stawiać wszystko na jedną kartę, lecz równie ważne jest to, żeby umieć zachować rozsądek, a przy podejmowaniu decyzji zawsze brać pod uwagę jak najwięcej czynników, nie tylko własne karty.

Wojtek "Ad" Zajkowski

Kod do rejestracji: POKERTEXAS