9-5-3-2 czyli trochę mi żre!

ALE ZE MNIE TERMINATOR!

Bardzo lubię grać poniedziałkowe Terminatory w Hiltonie. Nie wiem co sprawia, że akurat

te turnieje lubię najbardziej z całej oferty Olympica. Chyba to, że po weekendzie można znowu

zobaczyć znajome pyski, pograć w deepstackowym turnieju z dobrą obsadą i powalczyć o

?karteczki?, czyli bounty za wyeliminowanie gracza. Ten sezon zacząłem nienajlepiej, ale

w końcu przyszło przełamanie. I to jakie! Najpierw dość pechowo zakończony występ w moim

urodzinowym turnieju powetowałem sobie wygraną. A wcale nie zapowiadało się na sukces.

Wchodząc na FT nie miałem specjalnie dużego stacka, jak zostało nas siedmiu (na 5 miejsc

płatnych) byłem wręcz shortem na stole. Ale jakoś powolutku żetonów mi przybywało, inni

odpadali, a ja wciąż grałem. Gdy znalazłem się już w TOP5 i miałem przed sobą już dość

spory stack trafiłem piękne rozdanie z Woyem, który miał złego reada i moją grę po flopie i

turnie odczytał jako słabość, a ja siedziałem sobie z setem 999 i chętnie sprawdziłem jego

all ina, którego zagrał z drugą parą. Miałem więc już w tym momencie dużo amunicji. Gdy

zostało nas trzech ? Kiler, Roni i ja ? sprawy potoczyły się już szybko. Do wygranej potrzebne

mi były dwa rozdania. Najpierw mój atak z JJ i all in od Roniego, który oczywiście

sprawdziłem. Pokazał AQ, nic nie trafił i odpadł na 3 miejscu. W HU z Kilerem miałem już

przewagę 220k do jego 20k, więc wiedziałem, że będzie szybko. I od razu w pierwszym

rozdaniu mam znowu JJ!! Kiler podbija, ja go stawiam na all inie, on sprawdza z A2, asa nie

trafia, za to ja trafiam seta i wygrywam cały turniej.

W ostatni poniedziałek scenariusz był podobny. Długo nie mogłem zbudować porządnego

stacka, aby móc dominować stół. W końcu utworzył się FT i niedługo potem doszło do bardzo

ciekawego rozdania. Byłem na BB, za mną siedział Rado, który podbił z UTG. Wiedziałem,

że musi mieć jakąś niezłą kartę, bo to dobry gracz i nie kradłby z niczym bez pozycji. Na to

Loczek gra z shorta swojego all ina, którego niespodziewanie sprawdza Kiler! A ja podnoszę

karty i widzę AQ w karach! Co zrobić? Pierwsza opcja to fold i byłoby to zagranie w 95%

przypadków jak najbardziej naturalne i prawidłowe. Ale czy na pewno teraz? Rado jest za mną

i może zagrać all in, którego nie sprawdzę. Ale jeśli tego nie zrobi, to Loczek na shorcie mógł

zagrać z każdym asem i każdą parą, a nawet z kartą typu KQs czy JTs. Kiler mając żetony

ogląda bez względu na cenę 80% flopów z any two cards. Czyli groźny jest w zasadzie tylko

Rado, a od niego i od Kilera mogę wygrać dużo żetonów. A więc zdecydowałem się na call,

mając nadzieję, że Rado widząc za sobą taką akcję all ina nie zagra. I tak się stało, Rado po

długim namyśle tylko sprawdził. Flop Q33 to raczej dobra dla mnie informacja, więc jako

pierwszy od razu zagrałem za 7.500 do puli około 13.000 chcąc się dowiedzieć gdzie jestem

z moją ręką. Rado raczej szybko sfoldował (miał JJ), ale Kiler sprawdził. Wow, trochę się

nie spodziewałem, ale jeśli mnie nie przebijał, to albo ma bardzo grubo (np. wciąga mnie z

trójką na ręku lub over parą) albo wręcz przeciwnie ? nie prezentuje za dużej siły. W każdym

razie gdy na turnie spadła piątka zagrałem all in za ostatnie 13.000 i zostałem sprawdzony

przez Kilera i jego? QT off!! Wow! Niezły prezent! River to król, Loczek pokazał A9 i

pożegnał się z turniejem, a Kiler został na shorcie. A ja miałem przed sobą wielkie wieże z

żetonów i mogłem już zacząć spokojnie grać swoją grę.

W tak zwanym międzyczasie zdążyłem złamać dwa razy asy przeciwnikom. Raz na samym

początku turnieju wszedłem w podbicie Maćka z T9 w karo i trafiłem flopa AJ2 w karo! Na

swoje nieszczęście Maciek trafił seta asów i nie umiał go wywalić, fulla nie skompletował i

został shortem. Potem z moim K9 w kierach kradłem blindy z późnej pozycji i akurat Serginho

miał AA siedząc na shorcie, więc dołożyłem po jego all inie. Już sam flop był fajny, bo 954

z dwoma kierami. Król na turnie dopełnił formalności? Potem odpadali następni gracze, aż

zostało nas trzech ? Rado, Milus i ja. Dość długo nie dostawałem żadnej grywalnej ręki i to

oni we dwóch się ciągle przepychali między sobą. W końcu TT Milusa trafiło na AA u Rado

i zostaliśmy w heads upie.

Jak pewnie wiecie ja i Rado dość długi czas ?zwalczaliśmy się? na

naszych blogach, choć tak naprawdę nic wielkiego między nami nie było (poza jednym małym

incydentem podczas WLP, kiedy Rado poskarżył się na mnie Janiemu?). Fakt faktem nie

przepadaliśmy za sobą. Jednak ostatnio nasze stosunki się jakoś ociepliły na tyle, że potrafimy

ze sobą normalnie gadać i wymieniać poglądy. Na swoim ostatnim blogu Rado napisał nawet

kilka miłych słów w moim kierunku pisząc, że z wieloma moimi zagraniami czy decyzjami

pokerowymi się nie zgadza to jednak moje ostatnie wyniki mnie w jakiś sposób bronią. To

fajnie, że nawet moi antagoniści z czasem zaczynają rozumieć moje podejście do pokera. W

każdym razie doszło do HU między nami i wiedziałem, że pomimo przewagi 2:1 będzie mi

ciężko wygrać z tym graczem. Rado grał agresywnie, tak jak przypuszczałem. Nie miałem

jednak nawet szans na podjęcie walki z nim, bo dostawałem straszne śmieci. Atakował prawie

każdego mojego dużego blinda, a jak raz wywalił karty będąc na SB to ja akurat miałem AA!!

Ale miał czutkę skubany!! Raz wygrałem sporą pulę gdy z moim 64 w treflach dostałem kolor

na jego dwie top pary. Doszło też do pięknego rozdania, gdy podbiłem z Q9, Rado sprawdził,

wyszedł flop KJT, doszło do all inów, a Rado pokazał? Q9! Split! No żesz w mordę, a miało

być już po wszystkim! W końcu przy równych stackach doszło do all inów, moje A8 w piku

nie dało jednak rady A9 u Rado (mimo dwóch pików na flopie) i zająłem drugie miejsce. Też

pięknie! Po podliczeniu żetonów okazało się, że Rado miał w tym momencie o 500 więcej ode

mnie, czyli o wielkość ante? W rankingu Terminatora zajmuję obecnie trzecie miejsce za

Kilerem i Ronim.

KOLEJNA WYGRANA

We wtorek pojechałem po raz pierwszy na Strefę Live do Hyatta, ale kompletnie mi się tam nie

podobało. Przyzwyczaiłem się do gry przy muzyczce, w gwarze rozmów? A tam było jak w

kościele!! Kompletnie nie mój klimat? W zasadzie odechciało mi się grać po jednym levelu,

w końcu gdzieś po 2 godzinach gry ?oddałem? moje żetony Losadamosowi, który zagrał all in

a ja sprawdziłem z? J8off! Na szczęście miał 99 i mogłem jechać do domu. Za to już w środę,

następnego dnia, wylądowałem znowu w Hiltonie na freezoucie za 220 zł. Fajnie mi się grało,

choć znowu jakoś specjalnie nie byłem nabudowany. Grałem raczej cały czas na bezpiecznym

stacku oscylującym ciągle wokół średniej. I tak sobie szczęśliwie dotarłem do stołu finałowego.

A że ostatnio powtarzam sobie jak mantrę ?byle do FT, potem to już łatwizna? to właśnie tak

było. Z 9 moich przeciwników na FT sam wywaliłem z turnieju 6 czy 7 osób. Taktyka była na

to dość prosta ? czekać na kartę, polować na shortów. Na początku było tylko jedno rozdanie,

które zaważyło na moich dalszych losach. Wszedłem w jakieś podbicie z KJ w piku. Flop 248,

dwa piki. Ja check, a mój rywal nagle zagrywa jakiegoś wielkiego beta. Wyglądało mi na to,

że nic nie trafił, więc postawiłem go na all inie z moim drawem. Strasznie się skrzywił, ale

mimo to? dołożył resztę swoich żetonów i pokazał A3! Wow! Turn przyjaciel dla mojego

przeciwnika ? spadła bowiem piątka. Gorsza dla niego informacja to taka, że była w piku?

Mając już żetony powoli eliminowałem kolejnych graczy, aż zostało nas trzech. Jednego dość

szybko doprowadziłem do stanu, gdy po moim raisie musiał z BB zagrać przymusowego

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

all ina z 65 i moje A9 dało radę. A więc HU!

Miałem przewagę około 4:1 i za rywala gracza,

który zrobił na mnie dość dobre wrażenie podczas całego turnieju, ale wiedziałem, że za dużo

doświadczenia nie ma. Zaczął agresywnie, od kilku all inów, a ja spokojnie wywalałem ręce

czekając na ten jeden strzał. No i się doczekałem! Po kolejnym jego all inie sprawdziłem z

parą 55 i choć flop był niebezpieczny, bo pokazał mi AK, a spadło na stół QJx to on nic nie

trafił, a ja znowu zakończyłem turniej setem na river! Po tej wygranej jestem drugi za Kilerem

w klasyfikacji gracza roku w Olympicu i już tylko paru punktów potrzebuję do objęcia w

niej prowadzenia.

I NA KONIEC TROSZKĘ GORYCZY?

W czwartek poleciałem do Hiltona na tradycyjny donkfest za stówkę. Miałem nie jechać, bo

poprzedniego dnia coś mi strzeliło w krzyżu (tak, tak, wiem ? starość nie radość?) i ledwo

łaziłem, ale już wieczorem czułem się na tyle nieźle, że wsiadłem w samochód i poleciałem

na turniej. Początek znakomity. Najpierw w drugim rozdaniu AA, set na flopie i dobra pula.

Niedługo potem KK i płatnik z QQ na flopie 9 high. Potem dobre rozdanie miałem z AArtino.

Zlimpowałem w multipocie 75 w piku. Na flopie spadło T65, w tym dwa piki, więc zaczepnie

uderzyłem o ? puli. Dołożył mi tylko AArtino. Turn to ósemka dająca mi open draw do strita,

więc znowu bet, a AArtino call. River to dziewiątka i z moim stritem zamiast koloru zagrałem

value beta i AArtino ze swoimi dwiema parami 86 dołożył. Potem rozwiązano nasz stolik i

dosiadłem się do stołu, gdzie znałem może z dwóch graczy. Szybka akcja na sprawdzenie co

się dzieje na stole i już wiedziałem, że wpadłem w prawdziwe zagłębie don? to znaczy mało

doświadczonych graczy. Mając około 18k zrobione ze startowych 5k czułem się dość dobrze,

bo na stole kilku gości miało po około 1-2k. Ale przychodzi takie oto rozdanie: przy blindach

150/300 limpuję z MP mając 98. Koleś dwie pozycje za mną robi 600 (tak, cudowne zagranie!),

co sprawdza gość z BB, więc i ja dorzucam 300. Flop 994, czyli o to chodziło! BB check, ja

check, a gość od sucker raisu zagrywa 1200. Co ciekawe sprawdza go BB! No to ja z moim

tripsem zagrywam ?na wagę?, czyli ile złapałem. Wyszło tego 4500, na co koleś nr 1 zagrywa

all in za 4750. Ale to pikuś, bo ponownie calluje misio z BB!! Ja dokładam te 250 i czekam

na turn, żeby zagrać ?olelajnen?. Spada dyszka, BB czeka, więc ja pcham swoje 13k na środek!

A ten chwilę myśli i wrzuca swoje 8k! Showdown ? gość nr 1 AK (LOL!), a koleś z BB 9 3!!

Ja pokazuję moje 98 i się martwię, żeby nie było splita! No i nie było! Trójka na river!! OMG!!

Pół obsady turnieju obserwowało to rozdanie i rozległo się przeciągłe wycie przez całe kasyno!

A w tym momencie koleś mówi do mnie ?Dołożyłem, bo liczyłem na splita?. Matko, trzymajcie

mnie! Obiecałem sobie, że będę już grzeczniejszy w kasynie i nie będę straszył graczy moim

słodkim pierdzeniem tudzież innym trash talkingiem, ale ten mnie zagotował!! Oczywiście

dostało mu się lekko po piórach, bo jak już wygrał to niech siedzi cicho i się cieszy, a nie mi

swoje filozofie wykłada? W każdym razie zyskał na tym, bo ja po tej akcji oczywiście miałem

natychmiast autotilta i już w kolejnym rozdaniu z KQ zrobiłem 850. Miałem 5k, więc mogłem

się z tego jeszcze jakoś wygrzebać. Wszyscy po kolei fold, aż tu nagle ten koleś od 93 zagrywa

za? 10.000!! No sorry, muszę to powiedzieć ? dekiel!! Potem dowiedziałem się, że brylował

w takich zagrywkach od samego początku turnieju. W każdym razie wkurzony wrzuciłem

te moje 5k do środka i niech się dzieje wola nieba! Pokazał mi AT off, więc mam dwie żywe.

Flop Q23, jest dobrze. Turn J, dalej nieźle, choć ma kilka outów więcej. No właśnie? Na moje

nieszczęście dostałem drugą parę na river, on skompletował strita i out! Na dodatek już w

następnym rozdaniu wywalił z turnieju kolejnego kolesia, który z shorta zagrał za wszystko z

parą asów, gość natychmiastowy call z KJ, flop KQx i runner runner T i 9! Najlepiej tą całą

akcję skomentował Nowy ? ?Niech dziś wygra, pomyśli, że jest taki zajebisty to zaraz wpadnie

na cashówki!?. Amen! Strasznie szkoda tej puli, bo grałem dobrą grę i gdybym wygrał taką

pulę to tylko jakieś nieszczęście mogło by spowodować, żebym nie dotarł do FT. No ale cóż,

to tylko poker?

Dziś piątek trzynastego, więc nie za bardzo wiem czy grać czy nie grać. Ale

są rebuye po stówce, a ja bardzo lubię ten turniej, więc pewnie plując co chwila za siebie przez

lewe ramię zagram i w nim. Największy bad beat już chyba zaliczyłem dzień wcześniej?

WRESZCIE TROCHĘ SPOKOJU

Po ponad dwóch tygodniach zakończył się wreszcie remont w moim mieszkaniu. W końcu!!

Już naprawdę miałem serdecznie dosyć tego syfu, pyłu, hałasu i innych remontowych akcji.

Teraz mieszkanko wygląda pięknie, więc trzeba wkrótce jakąś parapetówę urządzić? Trzy

ostatnie dni malowania (i to te najgorsze, gdy malowany był salon i korytarz) spędziłem z

żoną w spa na Mazurach. Raczej na takie ?odnawianie? organizmu się wcześniej nigdy nie

wybierałem, ale było naprawdę super. Hotel Mrongovia oferuje tyle atrakcji, że jest w czym

wybierać. Szczególnie przypadł mi do gustu masaż gorącymi kamieniami, po którym naprawdę

czuć później na całym ciele każdy mięsień. Do tego relaks w jacuzzi, trochę basenu, a na

sam koniec zafundowałem sobie (tak trochę metroseksualnie to zabrzmi?) masaż twarzy z

detoksykacją? Generalnie chodzi o to, że miła pani robiła mi z pyskiem jakieś dziwne rzeczy,

które na zmianę piekły, szczypały i łaskotały mój dziób. I pomyśleć, że baby to lubią? W

sumie to nawet fajna sprawa, bo do tych wszystkich chemikaliów, które mi ta babka wtarła w

skórę dołożyła naprawdę świetny masaż twarzy i głowy, po którym (z maseczką na pysku)

zasnąłem jak dziecko. Reasumując ? polecam wszystkim takie wypady, bo można naprawdę

dobrze odpocząć. Przez 3 dni chodziłem po hotelu w takim pół-letargu, wszędzie plumkała

spokojna muzyczka, po korytarzach hotelowych większość ludzi biegała w szlafrokach, co

chwila szło się do wody albo na jakiś kolejny masaż i ogólnie atmosfera sprzyja relaksowi.

Zasłużony relaks

NOWOŚCI W UNIBECIE!

Od kilku dni na sofcie Unibetu panuje wzmożony ruch. Powodem tego faktu jest połączenie

się dwóch roomów ? Ladbrokes i właśnie Unibetu. Dało to wielu nowych graczy na sofcie i

wyraźnie widać, że stoły są teraz gęściej zaludnione i jest ich więcej. Z tej okazji przez cały

tydzień, począwszy od dzisiaj rozgrywane będą specjalne freerolle o 2000 euro każdy! Przez

7 dni do wygrania jest więc sporo kasy.

Przypominam też wszystkim, że w ten weekend odbędą się ostatnie satelity MTT do USOP

w Poznaniu. Potem już tylko kilka stepów i koniec satelit. Dla tych co nie wiedzą informacja!

Na poznański USOP można się wkupić TYLKO poprzez direct buy in na sofcie!! Gotówka

nie będzie przyjmowana! Podczas trwania niedzielnego finału rozegrany zostanie oczywiście

freeroll o wejściówkę do kolejnego turnieju USOP w Gdańsku. Hasło podane zostanie tylko

podczas bezpośredniej relacji, którą będę miał przyjemność poprowadzić.

Dla tych bardziej ambitnych również przypomnienie ? trwają cały czas satelity do Unibet

Open w Budapeszcie. Ja już się cieszę na ten wyjazd, bo jedziemy razem z Pawciem,

Wiśnią i Warsawem, więc szykuje się znowu fajna imprezka. A już w maju kolejny turniej

z cyklu Unibet Open rozegrany zostanie w przecudownym miejscu w Portugalii! Grajcie

satelity, bo sami nie wiecie co Was ominie! Szczegóły już niedługo!

Kod do rejestracji: POKERTEXAS