„Nieobrzezany penis” i cała reszta

0
1798
Christoph Vogelsang

Kiedyś, w dawnych czasach, założenie przy pokerowym stole ciemnych okularów wzbudzało szok. Potem doszły do tego słuchawki. Następnie kaptury czy szaliki. Gracze próbują wielu sztuczek, aby nie zdradzać rywalom telli. Dokąd to zmierza i czy jest to zjawisko, co należy regulować pokerowymi przepisami?

Od kilku dni trwa wielka nagonka na niemieckiego pokerzystę Christopha Vogelsanga. Wszystko zaczęło się dość niewinnie, od jednego tweeta ze zdjęciem…

Ci, którzy śledzą scenę pokerową, wiedzą doskonale, że Niemiec znany jest z tego typu zachowań. Jest wręcz chyba pierwszym pokerzystą na świecie, który ma w ten sposób przygotowaną całą garderobę. Jego „kominy”, które podczas gry naciąga na głowę, widzieliśmy już nie raz i nie dwa podczas pokerowych transmisji. Co więc się stało teraz, że środowisko pokerowe oszalało na punkcie tego zdjęcia?

Ano stało się to, że normalnie Christoph gra o ogromne pieniądze z najlepszymi zawodnikami świata. Tutaj występował jednak na PSPC, a przy stole miał samych pokerowych żółtodziobów. I był to chyba w ogóle pierwszy level tego turnieju!

Można zrozumieć Vogelsanga, że gdy gra o miliony dolarów z całą śmietanką światowego pokera, to każdy detal, który zbliży go do zwycięstwa jest istotny. Czasem jeden niepotrzebny tell może zadecydować o wygraniu lub przegraniu olbrzymich pieniędzy. Pieniędzy, o których nie śni się zwykłym śmiertelnikom. Co ukrywał jednak przed amatorami? Gość, który ma na koncie wygrane ponad 19 baniek zielonych banknotów?

Podczas ostatniej relacji telewizyjnej bardzo mocno pocisnął Niemcowi Ali Nejad, jeden z komentujących ten turniej. Powiedział takie słowa (które ogromnie mi się spodobały!):

Jeśli ktoś kiedyś przyzna nagrodę dla osoby, który najbardziej przypomina nieobrzezanego penisa, to z całą pewnością otrzyma ją Christoph Vogelsang po wciągnięciu tego swojego komina.

Ciężko się naprawdę z taką opinią nie zgodzić, prawda?

Christoph Vogelsang w swoim kominie

O postawie Vogelsanga wypowiedziało się przez kilka dni mnóstwo osób. W zdecydowanej większości Niemiec dostaje „po piórach” od ludzi komentujących jego wygląd przy stole. Najczęstsze argumenty to:

  • to jest złe dla pokera
  • daje fatalny przykład amatorom
  • gra staje się mniej towarzyska
  • zawodnicy powinni wiedzieć z kim grają
  • trzeba dać komfort gry nowym graczom
  • jest to niekorzystne dla transmisji pokerowych

Wiecie co? Mówiąc całkowicie poważnie, to nie przekonuje mnie żaden argument z tej listy, poza tym ostatnim. Sorry, ale co mnie obchodzi komfort czy zadowolenie graczy, gdy moim celem przy pokerowym stole jest orżnięcie ich z posiadanych żetonów czy pieniędzy? Serio, to ma być ten argument? Co tu jest złego dla pokera? Że gościowi nie widać połowy twarzy, to poker przez to umrze?

Czy to jest zachowanie głupie? Oczywiście! Nawet bym powiedział, że idiotyczne! Czy etyczne? Pewnie każdy na to spojrzy trochę inaczej. Nazwijmy to więc kwestią sporną. Ale póki coś nie jest zabronione, to jest dozwolone i wara!

I tu dochodzimy do kolejnej kwestii – czy Poker Tournament Directors Association powinno zakazać tego typu zachowań odgórnie? Takie pytanie zadał na swoim Twitterze Matt Savage, jeden z twórców tej organizacji, na co dzień TD w turniejach WPT.

Trwa nagonka na Vogelsanga, więc prawie 70% ankietowanych odpowiedziało, że tak. Moim zdaniem to nie tędy droga, moi państwo…

Adam Owen, jeden z brytyjskich prosów, zadał bardzo mądre pytanie – a co z graczami, którzy zasłaniają twarz ze względów zdrowotnych? Sam Savage odpowiedział mu, że to bardzo dobrze, że gracze dbają o to, by nie zarażać innych. Odpowiedź mogła być tylko jedna – jeśli zakażecie tego typu zachowań, to wszyscy będą po prostu natychmiast „chorzy”!

Chory Dima Urbanowicz musiał grać w masce na twarzy w Panamie

Mowa jest o dawaniu złego przykładu czy stwarzaniu dobrej atmosfery dla pokerzystów podczas gry. A co z tymi, którzy właśnie tak pozasłaniani czują się dopiero dobrze i swobodnie? A co z tymi, którzy są introwertykami i niechętnie biorą udział w stolikowej integracji? Nie lubią rozmawiać, nie wygłupiają się, lubią mieć zasłonięty pysk i wzrok wbity w swoje żetony? Takich odgórnie mamy skazać na „hulanki i swawole” przy stole?

Mówimy tu o Vogelsangu, jakby to on „wymyślił ogień i koło”. To rzecz jasna bzdura. Nie szukając daleko – pamiętacie Phila Laaka? Może ostatnio nie ma go za wiele w pokerowych telewizjach i relacjach, ale czy to nie on kilka lat temu przebrał się za starego dziadka w Main Evencie WSOP? Na dodatek z pełna charakteryzacją? Czy to nie on pierwszy zaczął grać w goglach narciarskich przy stole, przy okazji cały zakryty kapturem? Wtedy uznano to jako żarcik czy ciekawostkę. Teraz robi to Niemiec i jest afera.

Phil Laak bez twarzy

Porozmawiałem na ten temat z kilkoma naszymi najlepszymi zawodnikami. Każdemu z nich zadałem to samo pytanie: „Jaka jest Twoja opinia na ten zachowania Vogelsanga? Czy przeszkadza Ci to u graczy? Czy powinno się tego zakazać?”. Jedni opisali temat szerzej, inni w dosłownie kilku słowach.

Teges:

Gdzieś jest granica. Jeśli robi to amator nie mam nic przeciwko, chyba że zaczyna „pajacować” w każdym rozdaniu. Wtedy zaczyna być to denerwujące, bo takie osoby zazwyczaj wolniej grają. Co do Vogelsanga to powinien zejść trochę na Ziemię. Jeśli gra z profesjonalistami i ma problemy z oddechem, to polecam mu szalik. Jego największą wadą jest to, że robi tak w każdym rozdaniu, nawet przeciwko amatorowi przy puli 6BB. Na Bahamach ludzie dosłownie powiedzieli, że nie chcą z nim grać, bo ich wkurza. Świetny koleś na antyreklamę pokera. Niestety zakazać tego się nie da, bo amatorom musiałbyś również tego zabronić…

Sosick:

Czasem sam coś tam zakrywam i gram w słuchawkach, bo choćby łatwiej wtedy mi się skupić, ale „dla dobra pokera” powinno zakazać się zasłaniania twarzy, ciemnych okularów, a może nawet i tych telefonów.

Janeeek:

Zdecydowanie powinni zakazać zakrywania twarzy do tego stopnia. Nie wpływa to dobrze na wizerunek pokera, a i przyjemności graczom rekreacyjnym nie przysparza. Jak Vogelsang ma problem z pokazywaniem twarzy i opanowaniem emocji, to niech siedzi w domu przy komputerze. Tak jak ja! Wszystko powinno być w granicach dobrego smaku, a on odrobinę tę granicę jednak nagina. Zakrywasz się i zdecydowanie łatwiej jest ci się skupić na rozdaniu, towarzyszącej mu matematyce, range'ach – nie musisz jednocześnie myśleć o tym, co przekazujesz twarzą, ruchem gałek ocznych. Jednak może właśnie tym powinni charakteryzować się najlepsi? Że potrafią pamiętać jednocześnie o jednym i drugim?

Pyszałek:

Myślę, że to może przeszkadzać graczom rekreacyjnym. Zwłaszcza wtedy, gdy do tego się za dużo tankuje, jak on. Można by wprowadzić jakieś nowe zasady dotyczące zakrywania ciała, ale pewnie nie jest to takie łatwe, jak się wydaje.

Bardzo krótko, zwięźle i na temat, ale i przy okazji treściwie (czyli tradycyjnie w ich przypadku) wypowiedzieli się Dima Urbanowicz i Dominik Pańka.

Dima:

Nie obchodzi mnie to, niech sobie gracze robią, co chcą.

Dominik:

Nie przeszkadza mi to i nie powinni tego zakazywać.

A co na to Bartek Machoń? W końcu on zna chyba najlepiej obecną scenę high rollerów!

Bartek:

Myślę, że ciężko by taki zakaz przeprowadzić, bo głupio mówić ludziom, jak się mają ubierać. Są pewnie jakieś prawne przepisy, że nie można np. w kominiarce wbić do kasyna, ale to tyle, co można zrobić w temacie. Czy mi to przeszkadza? Mają pewnie lekkiego edge'a dzięki temu, że nie widać, jak im szyja pulsuje. Prywatną kwestią to jest moim zdaniem to, jak bardzo są w stanie robić z siebie widowisko dla niewielkiej przewagi.

Czyli… nadal wiele nie wiemy! Co człowiek, to opinia. I w sumie nie ma się też czemu dziwić, bo przecież każdy ma prawo do własnego zdania. A w tak kontrowersyjnym temacie każdy będzie miał zapewne inne odczucia.

Gdybym miał w jakiś sposób podsumować te rozważania, to myślę, że jeśli Christoph Vogelsang w ogóle robi komuś jakąkolwiek krzywdę, to robi ją sam sobie. Cierpi przede wszystkim jego wizerunek, bo zwyczajnie robi z siebie pajaca, niczym Martin Kabrhel z tą swoją szopką przy stołach i wiecznym przeciąganiem gry. Czy cierpią na tym jego rywale przy stole? Nie sądzę, jeśli nie przedłuża rozdania w nieskończoność (co jednak wiele razy mu się zdarzało w przeszłości, o czym mówią nawet chłopaki powyżej). Ale może to po prostu taki umysł, który musi mieć więcej czasu? Patrząc na to z drugiej strony, na miejscu Vogelsanga odpowiedziałbym twitterowym krytykom tak: „Ja mam wygrane 19 milionów dolarów na koncie, a wy?” i zamknąłbym dyskusję…

Sam problem zasłaniania twarzy i wielka dyskusja, jak wybuchła z tego powodu, mnie osobiście bardzo dziwi. Wiecie dlaczego? Otóż dlatego, że ci sami, którzy tak mocno dbają o dobro graczy rekreacyjnych na turniejach na żywo, równie mocno bronią nowej opcji w pokerze online – stołów anonimowych. One podobno też mają być dobre dla amatorów, ale czy nie jest to forma „zasłaniania twarzy” przy pokerowym stole w sieci? Dla mnie to praktycznie jedno i to samo.

Gracze zasłaniali się i chowali w różny sposób od dawna, robią to teraz i będą robić nadal. W ten czy inny sposób. Jeśli zakażą jednego, to znajdzie się inny sposób. To będzie wieczna zabawa w ciuciubabkę (przypominam tutaj, że kiedyś był pomysł na zakazanie nawet ciemnych okularów przy stołach). Dopóki gra na poważnych turniejach nie wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej, to nikt nie powinien w to ingerować. Bardzo dobrze ujął to Dominik Nitsche, który jednemu z krytyków swojego kolegi z niemieckiego Wunderteamu odpisał wprost, że przecież on też zapłacił takie samo wpisowe, jak cała reszta. Odnoszę wrażenie, że zrobił się z tego „problem zastępczy”, nad którym teraz trwa klasyczna gównoburza. Szkoda, że nikt nie zakończył jej na samym starcie.

Czego chce Polak, czyli warto robić ankiety

Redaktor naczelny Pokertexas.net, dinozaur polskiego pokera, fan trash talkingu i 53 w drzewkach