Największe problemy współczesnego pokera cz. I

0
642

Poker to piękna gra. Każdy z nas, pokerzystów, nie ma co do tego zbyt wielu wątpliwości. Owszem, czasem dostarcza nam nerwów czy niezdrowych emocji, ale takie spotykamy w swoim życiu na każdym kroku, nawet oglądając mecz piłkarski czy oglądając film. Jednak tych pozytywnych, dobrych emocji jest w pokerze o wiele więcej.

Mimo wszystko poker od wielu lat boryka się z wieloma różnymi problemami. Wynikają one ze społecznego niezrozumienia, braku wiedzy wśród polityków, złych intencji samych graczy czy błędów ludzi odpowiedzialnych za pokerowy rynek. W tym artykule chciałbym mówić te problemy, które są obecnie dla naszej gry najbardziej palące i najboleśniejsze.

Zły wizerunek pokera w społeczeństwie

Nie ma się co oszukiwać – poker ma bardzo złą markę. I nie dotyczy to jedynie Polski, gdzie gra postrzegana jest przez pryzmat nieśmiertelnego „Wielkiego Szu”, ale również na całym świecie, gdzie pewnie kojarzy się on ludziom z równie „bliskimi” współczesnemu pokerowi westernami, gdzie przegrany strzelał do tego, który wygrał, aby odzyskać swoje pieniądze. My wiemy, że to jest totalna bzdura, ale jak wyjaśnić to ludziom, którzy słuchać nawet nie chcą?

Najciekawsze w tym zagadnieniu jest to, że wielokrotnie udowadniano już, że jeśli komuś totalnie niezaznajomionemu z tematyką pokerową wyjaśni się, czym tak naprawdę jest dzisiejszy poker i pokaże się dobitnie, że zdecydowanie bliżej mu do rozgrywek sportowych, niż gangsterskich pojedynków, to taka osoba nie ma później nic przeciwko pokerowi. To wyraźny dowód na to, że brakuje pracy od podstaw ze strony środowiska pokerowego. Brakuje uświadamiania społeczeństwa, wyjaśnień, tłumaczeń i doprowadzenia do społecznej akceptacji gry.

Jest też jednak druga strona medalu i nie jest ona niestety miła. Pokazuje bowiem, że poker (a może raczej pokerowy biznes) to również często wałki, kanty i oszustwa. Nie trzeba daleko szukać, bo wystarczy wspomnieć jedynie o przykładach Full Tilt Poker, Absolute Poker czy Ultimate Bet (o innych poker roomach „krzakach”, które zniknęły z kasą klientów już nawet nie wspominając, a było ich wiele) i zobaczymy, że skala tego zjawiska była kiedyś ogromna. Po Black Friday i wielu regulacjach prawnych na całym świecie proceder ten został z pewnością mocno ograniczony, ale owoce tamtych działań zbieramy do dzisiaj.

Najprostszym dowodem na to jest sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdzie po Czarnym Piątku praktycznie odcięto graczy od pokera online. Są jednak firmy, które tego pokera swoim klientom oferują (choćby ACR). I co? Zrażeni tamtymi skandalami i aferami gracze wcale nie garną się do gry! Wolą grać live, bo dostęp do pokera na żywo jest dość powszechny, niż po raz kolejny drżeć o własną kasę trzymaną na platformach online. Tu jest więc miejsce na pracę dla poker roomów, które muszą na każdym kroku pokazywać, że są w 100% transparentne, prowadzone uczciwie i bez żadnych wałków. Tylko taka postawa może wzbudzić ponownie zaufanie do pokerowego przemysłu, z którego odpłynęły tysiące rekreacyjnych graczy, którzy są podstawą całego pokerowego ekosystemu.

Jak już jesteśmy przy poker roomach – od lat zastanawiam się, dlaczego światowi giganci nie rozpoczną wspólnej akcji promującej pokera jako gry umiejętności, jako doskonałej zabawy i ciekawego hobby dla każdego. Działania pojedynczych poker roomów skierowane są bardziej na promocję swojej marki, ale gdyby w jakiejś globalnej promocji połączyli swoje siły, aby ocieplić wizerunek pokera, to takie działania miałyby moim zdaniem o wiele więcej sensu i przyniosłyby wiele dobrego.

Słabe prawo

Wraz z fatalnym odbiorem społecznym idzie oczywiście kiepskie prawo. Są oczywiście „pokerowe raje”, w których wszelka gra jest uregulowana i dozwolona, a korzyści z takich rozwiązań legislacyjnych czerpią wszystkie strony – budżet państwa, firmy oferujące grę (live i online) oraz gracze. Ale nie oszukujmy się, że tych krajów jest znowu aż tak wiele. Jaką mamy sytuację w Polsce wiadomo – mamy u nas jedną z najgłupszych ustaw hazardowych na świecie, która zakazuje nawet gier cashowych (ewenement na skalę światową), a – co jest już kosmicznym absurdem – państwowy monopolista nie ma narzędzi, żeby grę swoim klientom oferować.

Ale nie tylko u nas jest totalna kicha. Spójrzmy na Rosję, gdzie absurd sięgnął gwiazd i zakazano praktycznie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wiąże się z hazardem. Zlikwidowano nawet kasyna w całym kraju (poza nielicznymi strefami, jak np. w Soczi) oraz zdelegalizowano wszystko, co się dało. Ale to chyba nie do takich „wzorców” powinniśmy się porównywać…

Na szczęście w Europie panuje „odwilż” w tym temacie i coraz więcej krajów zaczyna rozumieć, że zakazy i ograniczenia nic nie dają, a o wiele lepszym rozwiązaniem jest regulacja, system licencyjny i zarabianie kasy z podatków. Wystarczy spojrzeć na najbardziej „zardzewiałą” w tym temacie Szwecję, która niedawno otworzyła swój rynek po dziesięcioleciach państwowego monopolu. Dobre zmiany zachodzą też w wielu innych krajach, jak choćby w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, w Holandii czy krajach skandynawskich. Uregulowany rynek coraz lepiej działa we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii.

Zupełnie oddzielnym tematem są tutaj Stany Zjednoczone. O ile gra na żywo jest na poziomie wręcz rewelacyjnym, to poker online jest skutecznie sprowadzany do poziomu podłogi. Co prawda już wkrótce gra online legalna będzie w pięciu stanach, ale to jest kropla w morzu (na dodatek na zamkniętym rynku, co w przypadku USA jest idiotyzmem). Słynna ustawa UIGEA, wciąż żywe echa Black Friday czy antypokerowe działania hazardowego magnata, Sheldona Adelsona – z tym muszą się mierzyć amerykańscy pokerzyści. I choć są siłą numer jeden światowego pokera, to wiele wywalczyć póki co nie mogą. A jak wpływa na pokerowy ekosystem na całym świecie brak „rybek” zza Oceanu wiemy doskonale.

Sheldon Adelson

Brak pokerowych bohaterów i wzorów do naśladowania

Kim dla pokera na świecie jest Chris Moneymaker i jego cudowna wręcz historia zwycięstwa w Main Evencie World Series of Poker? Chyba nikomu o tym nie trzeba opowiadać, tę historię zna każdy. Skromny księgowy z Teksasu wygrywa za kilkadziesiąt dolarów wejściówkę do turnieju głównego WSOP wartą 10.000$, a następnie zostaje mistrzem świata, pokonując w heads upie jedną z legend Las Vegas. I na dodatek nazywa się Moneymaker! I wygrywa 2,5 miliona dolarów!

Ta piękna opowieść miała miejsce w 2003 roku. Zaowocowała potężnym boomem pokerowym na całym świecie, ogromnym rozwojem pokera, przypływem setek tysięcy nowych graczy, milionami nowych pokerowych marzeń. Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło…

Chris Moneymaker

Czy dziś możemy powiedzieć, że mamy pokerowych bohaterów? Albo inaczej, zacznijmy od innego pytania – czy dzisiaj pokerowi bohaterowie są nam w ogóle potrzebni? Absolutnie tak! Chcecie dowodów? To spójrzcie choćby na nasze polskie podwórko! Pamiętacie, jak po swoich pierwszych sukcesach pozapokerowa Polska zareagowała na Marcina Horeckiego? Górala nie było chyba tylko na margarynie, poza tym był obecny wszędzie. Pamiętacie, jak szerokim echem odbiła się wygrana cherubinka z Brześcia Kujawskiego? O wygranej Dominika Pańki w PCA na Bahamach trąbili wszyscy, nawet ci, którzy pokerem się nie zajmują i w niego nie grają.

Co mamy dzisiaj? Armię cichych, nieodzywających się do nikogo, zakapturzonych regów w słuchawkach oderwanych od swoich komputerów (za to z telefonami w dłoniach), którzy nie dają absolutnie żadnego show, nie robią żadnego widowiska. Podczas gdy kiedyś mogliśmy obserwować w pokerowych relacjach słowne tyrady Phila Hellmutha, Mike’a Matusowa czy Tony’ego G., mogliśmy zastanawiać się, co najlepszego wyrabia przy stole Hevad Khan, kibicowaliśmy nawalonemu Scotty’emu Nguyenowi w finale turnieju na WSOP albo śmialiśmy się z dowcipów rzucanych przy stołach przez Daniela Negreanu, to dziś dostajemy… no właśnie, nic. Jeśli dzisiaj największe pokerowe „widowisko” tworzą gracze pokroju nie do końca normalnego przy stole Martina Kabrhela czy zwyczajnie chamskiego Williama Kassoufa, to coś zaczyna być nie tak.

Mike Matusow

Nie mamy więc zbyt wielu ciekawych historii, nie mamy za wielu bohaterów. Kiedyś każdy chciał być jak (i tu proszę sobie wstawić nazwisko swojego pokerowego idola), a dziś? Kogo mają naśladować nowi adepci pokerowej sztuki? Podajcie mi jedno nazwisko gracza, który wzbudza jakieś pozytywne emocje w ostatnich miesiącach – zarówno pod względem pokerowych wyników, jak i całej otoczki z tym związanej (zachowanie, interakcja, aktywność w social mediach, wyrazistość, charakter itd.). Może Fedor Holz, choć jego postawa i odejście „na emeryturę” też nie pozwala szukać w nim wzoru. Kiedyś nawet tacy pokerowi gamblerzy, jak Tom „durrrr” Dwan czy Victor „Isildur” Blom dawali więcej emocji niż on.

Od jakiegoś czasu „nowa szkoła” walczy ze „starą szkołą” zarzucając graczom pokroju Phila Hellmutha czy Daniela Negreanu, że są już pokerowymi dinozaurami, że są daleko z tyłu z pokerową wiedzą, że już nie są gwiazdami pierwszej wielkości. Ale to właśnie tacy gracze są wciąż najbardziej rozpoznawalni na całym świecie. Zgoda, najlepsze wyniki mają teraz inni, ale ciekawe dlaczego to właśnie tacy gracze jak Phil czy Daniel są częściej zapraszani do pokerowych programów w telewizji, a nie wygrywające kolejne high rollery „młode wilki”?

Phil Hellmuth

Brak jednolitych zasad gry

To jest problem, który bardzo często dotyczy nawet mnie. Bardzo często jestem stawiany w sytuacji pokerowego rozjemcy w różnych sporach dotyczących przepisów gry i ich wykładni. Dostaję mnóstwo tego typu pytań na żywo i online poprzez różne komunikatory i social media. Jestem w branży już kilka ładnych lat, parę turniejów w życiu zagrałem i starałem się chłonąć wiedzę w tym zakresie na każdym możliwym kroku. A i tak bardzo często to, co ja akurat myślę o danej sytuacji, nie ma wiele wspólnego z decyzjami podejmowanymi na pokerowych eventach.

Wszystko dlatego, że pokerowe przepisy pozwalają na bardzo dużą dowolność w ich interpretacji. Ilu floormanów i tournament directorów, tyle różnych decyzji w tej samej sytuacji przy stole. Ile razy zastanawialiście się np. kto pokazuje pierwszy karty na showdownie, gdy wszyscy uczestnicy rozdania czekają po riverze? Ile razy widzieliście sytuację, że ktoś zagrał poza swoją kolejnością i trzeba było podjąć decyzję, co się dzieje z jego żetonami? A to przecież jest wierzchołek góry lodowej, takich akcji jest codziennie przy stołach tysiące.

Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, gdy w Ołomuńcu trzech floormanów podjęło trzy różne decyzje dotyczące tej samej sytuacji na turnieju. Przecież to jest już nie tylko ośmieszające samych pracowników kasyna, ale przede wszystkim mega wkurzające i frustrujące dla samych graczy! Czy to jest jedynie efekt braku wiedzy tych ludzi. Ależ skąd! Ba, każdy z nich może znać przepisy doskonale, ale interpretuje je na swój własny sposób.

Od lat Tournament Directors Association próbuje w jakiś sposób zapanować nad tym bałaganem, ale ich starania są jedynie wołaniem na puszczy. Praktycznie każde kasyno na świecie wymyśla sobie swoje własne zasady gry i swoje przepisy, więc często jakaś reguła jest jedynie zwykłym widzimisię osoby prowadzącej akurat turniej czy cashówki. Często również zasady gry określa jakaś ogólnie przyjęta (lub lokalna) etyka gry, bo po prostu zasady pewnych zachowań nie są w żaden sposób wyraźnie określone. Tu również podam Wam przykład – powiedzcie mi, po jakim czasie można wziąć czas innemu graczowi, jeśli nie obowiązują w turnieju shot clocki?

To wszystko odbija się na pokerowym ekosystemie. Wyobraźcie sobie bowiem gracza rekreacyjnego, który gra regularnie w swoim miejscu zamieszkania i zna pewne reguły gry, a wyjeżdża na turniej do innego kasyna, miasta czy kraju i spotyka się z kompletnie inną wykładnią przepisów. Na dodatek decyzje, które zapadają, są dla niego krzywdzące lub na korzyść jego rywala. Teraz odpowiedzcie sobie na pytanie – czy taki gracz będzie chciał jeszcze raz odwiedzić to miejsce, zagrać w takim turnieju? Doświadczeni pokerzyści wiedzą, że w różnych miejscach obowiązują różne przepisy, ale jak wyjaśnić ten problem graczom amatorskim?

O innych problemach światowego pokera przeczytacie już wkrótce w drugiej części!

Najbardziej nieprawdopodobne promocje w pokerze

Redaktor naczelny Pokertexas.net, dinozaur polskiego pokera, fan trash talkingu i 53 w drzewkach